Blog > Komentarze do wpisu
Czasami bywa i tak.

Przyjechali dziś chłopcy. Właściwie nie przyjechali, a przywieźliśmy ich z Warszawy. Zwykle, gdy przyjeżdżają, skaczę koło nich jak 30-stka, a nie prababcia i chyba ich trochę rozpuściłam. Najwięcej energii zabiera mi doprowadzenie do tego, żeby się nie kłócili i żeby zjedli, to co im stawiam na stole. Na oglądanie przez nich programów telewizyjnych macham już ręką, bo nie mam siły wojować.

Dziś było inaczej. Zaczęło się od tego, że przed ich przyjazdem miałam dosyć wyczerpujące dwa dni i jedną prawie całą noc. Noc była bardzo trudna, bo miałam zespół niespokojnych nóg w lewej - przeciążonej nodze i nie mogłam leżeć. Ulgę przynosiło tylko chodzenie lub w ostateczności siedzenie. Spałam tylko około 2 godzin. Po takiej nocy byłam całkowicie rozregulowana, a rano wzięłam się ze robienie gołąbków, bo dwie główki kapusty czekały na stole. No i po tych dwóch dniach pojechaliśmy po chłopców. Wszystko jakoś szło do kolacji, na którą zaplanowałam omlet z poziomkami i borówkami amerykańskimi, bo kilka ich już dojrzało. Poziomki i borówki utarłam z cukrem, przetarłam przez sitko, żeby nie było pesteczek i polałam tą gizdrą omlety. No i się zaczęło. Nie chcieli nawet spróbować, bo to nie sok malinowy.( Od razu poznali). A ja zaczęłam rosnąć z wściekłości. Zmęczona po niedospanej nocy, chciałam już pogonić ich do łóżek, a tu grymasy. Wyniosłam sok malinowy z piwnicy, ale okazało się, że teraz już i sok malinowy jednemu z nich nie odpowiada, więc zarządziłam, że pakują się natychmiast do łóżka (śpią obaj na szerokim tapczanie obok mojego pokoju) i ma być spokój, bo za chwilę zacznę gryźć. Przez głowę przelatywały mi myśli, żeby walnąć jakimś talerzem, a najlepiej kilkoma o podłogę, ale nie chciałam dzieci straszyć. Soczyste przekleństwa też pozostały tylko w mojej głowie i w chęciach, aby je wyartykułować.

Ku mojemu ogromnemu zdumieniu obaj chłopcy zasnęli  piorunem, bez zwykłych kłótni, przepychanek, i skarg. A ja spokojnie siedzę teraz i piszę. Jutro przyjeżdża ich tata, więc będzie łatwiej. On się zajmie chłopcami, a ja tylko gotowaniem.

piątek, 14 lipca 2017, kobietawbarwachjesieni
Komentarze
2017/07/14 22:28:02
strasznie te dzieciaki rozpuszczone, ale Ty - zresztą jak zwykle - dałaś radę i opanowałaś ten żywioł. buziaki
-
2017/07/14 23:34:45
Emma_b:
Teraz z chłopcami jest już łatwiej. Wcześniej to były problemy. Przez jakiś czas dieta bezglutenowa, no i systematyczna rehabilitacja, bo to chłopcy z problemami. Sprawa jedzenia jeszcze jest trochę niedoleczona. W innych dziedzinach wyszli już na prostą. Łatwo nie było. Teraz już jest nieźle.
-
2017/07/14 23:36:15
Emma_b:
Już kliknęłam, a buziaki gdzie? To teraz dodaję. Ściskam Cię mocno i buziaki.
-
2017/07/15 09:20:02
Dzień dobry! Bardzo spodobało mi się słowo "gizdra", bardzo ładne.
Z nogami też tak mam gdy nie mogę zasnąć, zaczynają się jakieś dziwne naprężenia w nogach, a potem te "niespokojne" ruchy. W radiu słyszałam neurologa, który mówił, że mechanizm tej dolegliwości nie jest znany i tych, na to reklamowanych leków bez recepty nie polecał. Ciekawa jestem, może ktoś stosował i wie, pomagają jednak?? Pozdrawiam, życzę radosnego spokojnego dnia.
-
2017/07/15 09:52:42
Kogelmogel2:
Rehabilitant, do którego jeżdżę twierdzi, że nie ma takiej choroby - zespół niespokojnych nóg. Że to są raczej niekontrolowane napięcia mięśni. We wtorek jadę na kolejną wizytę, to zapytam, jak sobie radzić w takich sytuacjach. Gdy dowiem się czegoś ciekawego na ten temat, to napiszę. Jest to dolegliwość ogromnie dokuczliwa. U mnie ostatnio dotyka tylko jednej nogi - tej przeforsowanej, na której opierałam cały ciężar ciała, przez prawie 12 lat. Serdecznie Cię pozdrawiam.
-
2017/07/15 20:04:49
Napisz koniecznie co rehabilitant zalecił na te nogi ruszające się.
-
2017/07/16 00:06:26
Z chłopcami będzie coraz łatwiej. Jak ja uwielbiam gołąbki:))
-
2017/07/16 10:10:17
Dzieci idealnie wyczuwają sytuację. ;)))
-
2017/07/16 11:09:15
Współczuję nieprzespanej nocy
i podziwiam, że mimo zmęczenia
ogarnęłaś chłopięcy żywioł.
Pięknej niedzieli, Marysiu! Ściskam Cię mocno! :*
-
2017/07/16 12:38:33
Nie-okrzesana:
Napiszę. Ja mam nogę, która nie chce leżeć i zmusza mnie do chodzenia w nocy, z częstotliwością raz w tygodniu.
-
2017/07/16 12:48:59
Centrumperspektywa:
Już jest łatwiej niż kiedyś, ale my z mężem robimy się coraz starsi i mniej cierpliwi.
Jeśli chodzi o gołąbki, to zrobiłam ich dwa duże garnki. Jeden pojechał do wnuczki, drugi został u nas. Moje gołąbki są bardzo delikatne, bo ja do środka daję nadzienie z gotowanego ryżu wymieszanego z mieloną piersią kurczaka +podsmażona cebulka + jajka + podostrzacze. Sos w których się duszą to trochę wody i koniecznie robiony przeze mnie przecier pomidorowy. Pychota.
-
2017/07/16 12:50:03
Babciabezmohera:
To prawda.
-
2017/07/16 12:53:52
Ankabieg:
Niedziela była bardzo pracowita. Sama byłam zdziwiona swoją kondycją. Kręciłam się po kuchni jakbym miała sporo lat mniej. Ściskam Cię mocno.
-
2017/07/17 08:34:43
Współczuję, mało fajne dzieciaki.
-
2017/07/26 23:24:09
Ilenka!
Dzieciaki bardzo fajne, tylko z problemami. Gdy jestem w formie dogadujemy się bardzo dobrze. Trudno wymagać od dzieci, które np. są dyslektykami, żeby pisały bez błędów i trudno wymagać od dzieci, które mają problem z jedzeniem, aby jadły to, co stoi na stole, nawet gdy to są poziomki. Może z tego kiedyś wyrosną, a jeżeli nie, to jest tyle różnych potraw, że coś dla siebie znajdą.