Blog > Komentarze do wpisu
Przerwa w jeżdżeniu.

Ostatnio miałam dłuższą przerwę w jeżdżeniu na rehabilitację do Warszawy. Nie jeździłam około 2 tygodni. Początkowo nawet się ucieszyłam, bo uznałam, że sobie odpocznę. Dojazdy są jednak trochę męczące. Poza tym - to zima i są różne pogody. Raz pada deszcz ze śniegiem, kiedy indziej mróz szczypie w policzki, bo reszta jest schowana w ciepłym ubraniu. Szybko jednak okazało się, że takie jazdy - to aktywność, a siedzenie w domu - to stagnacja. Kiedy wiem, że następnego dnia jadę, to na następny dzień mam na ogół przygotowany obiad. Sama jestem przyzwoicie ubrana. Po powrocie mam jeszcze czas na wiele zajęć domowych.Poza tym po każdej następnej rehabilitacji jestem bardziej sprawna niż przed nią.

W czasie tej przerwy wszystko się zmieniło. W domu nie zawsze miałam czas i chęci nawet na zrobienie obiadu. Już nawet nie będę wspominać, że w szlafroku i w kapciach potrafiłam się snuć cały dzień, a najchętniej swój czas spędzałam przy komputerze lub w łóżku. No i moja sprawność trochę się obniżyła. Już chodziłam bez kijków. A po tych dwóch tygodniach siedzenia w domu kijki zabieram z sobą na spacery.

No i zastanawiam się, co to będzie, jak rehabilitacja się skończy. A kiedyś taki czas przyjdzie. A ja nie będę coraz młodsza, tylko coraz starsza. I moja sprawność będzie niestety malała, a już widzę, że do ćwiczeń i do aktywności zmusza mnie określony sposób życia, a nie moje dobre chęci.

Jest jeszcze trochę czasu na zastanowienie się, ale problem już widzę i trzeba znaleźć sposób na jego rozwiązanie.

środa, 31 stycznia 2018, kobietawbarwachjesieni
Komentarze
2018/01/31 23:13:02
A gdyby ktoś inny był w takiej sytuacji, co doradziłabyś mu?
-
2018/01/31 23:36:43
Bo człowiek to takie stworzenie trochę leniwe z natury. Im więcej ma zajęć, tym lepiej się organizuje (zwłaszcza kobiety), ale jak już nie musi, to ciężko się zmobilizować. Ja przez swoje chorowanie prawie 2 miesiące odpuściłam sobie jogę i choć wiem, że wkrótce do niej wrócę to na razie mi się nie chce, a na samą myśl o jakimkolwiek wysiłku od razu zagrzebuję się pod koc i czekam aż myśl uleci daleko. Tak że nie jesteś w tym sama... Ale do wiosny coraz bliżej i łatwiej będzie wykrzesać z siebie trochę entuzjazmu do aktywności
-
2018/01/31 23:52:01
0Iwona_k123:
Oczywiście doradziłabym wszelką aktywność. Ale radzić, a samemu działać, to dwie różne rzeczy.
-
2018/01/31 23:54:49
Aga-joz:
Na wiosnę będzie nie tylko rehabilitacja, ale i ogródek. Czyli aktywności sporo.
-
2018/02/01 06:59:02
Jak się skończy, to coś wymyślisz.
Powodzenia.
-
2018/02/01 07:11:19
O tej porze wszyscy zapadamy w " zimowy letarg" Poddaj się naturze i kumuluj energię na wiosnę.
-
2018/02/01 13:31:26
Słońce zaświeci to zmobilizujesz się. Pochodź sobie w szlafroku cały dzień, Twój dom i szlafrok . Nie rób tego każdego dnia. Na obudzenie myśli i ciała najlepszy chłodny poranny prysznic. Pozdrawiam
-
2018/02/01 16:20:29
Pąki się na drzewach pokazują.Wiosna będzie lada gwizd! ;))
-
2018/02/01 20:44:51
Maryniu, nie wybiegaj myślami tak daleko. może jak się rehabilitacja skończy będziesz dużo sprawniejsza. potwierdzam: trzeba przeczekać tę zimę, potem będzie łatwiej. buziaki:)
-
2018/02/01 20:46:16
Hanula:
Już kombinuję, jak koń pod górę, ale na razie myślenie mi się zacina. Pozdrawiam.
-
2018/02/01 20:48:51
Nie=okrzesana:
Na razie łażę po mieszkaniu jak ćma i co jakiś czas posypiam. Pozdrawiam.
-
2018/02/01 20:53:36
Bialatla:.
Kupuję sposób na rozbudzenie. Do tej pory w zimie zawsze używałam tylko ciepłej wody. Bałam się, że chłodna zabierze mi moje wewnętrzne ciepło. Od jutra spróbuję z zimną wodą. Serdeczności przesyłam.
-
2018/02/01 20:56:39
Babcia bez mohera:
Pąki się pokazują, kotka szuka sobie amanta, a jednocześnie obżera się nieprzytomnie. Zupełnie jakby czuła nadciągające mrozy. Całusy.
-
2018/02/01 20:59:26
Emma_b:
Ostatnio jestem tak ociężała, że aż mi trudno uwierzyć, że będę jeszcze kiedyś sprawniejsza, niż obecnie. Buziaki.
-
2018/02/02 09:59:27
Przyznajmy się szczerze,teraz taki czas rozleniwienia.Chociaż u mnie juz kiełkuje w mózgu kiedy wysiać pomidory do doniczki i myślę gdzie co posadzić,czy nowe maliny posadzone nie nie zostały zbyt krótko przycięte przez męża,pozdrawiam i głowa do góry,
-
2018/02/02 11:20:11
Masz prawo do poleniuchowania sobie.

Szczegolnie w zimych i raczej ciemnych miesiacach. Widocznie Twoje cialo wlasnie tego teraz potrzebuje.
-
2018/02/02 11:34:26
Urszula97:
Sadzonki pomidorów dostanę od córki. Ona je hoduje w Bieszczadach w małej szklarence, a ja musiałabym je ustawić w doniczkach na oknie. Jeśli chodzi o cięcie malin, to u nas przycina się je bardzo krótko, ale wczesną wiosną, gdy już nie ma zagrożenia większymi przymrozkami. Przycięte jesienią kiedyś nam podmarzły. Serdecznie pozdrawiam.
-
2018/02/02 11:37:50
Bognna:
Moje ciało flaczeje, niestety. Czasami zastanawiam się, ile mnie zostało z wcześniejszych lat. Uśmiechów tysiąc.
-
2018/02/02 11:51:04
Urszula97:
Już kolejny raz nie mogę komentować u Ciebie i nie rozumiem, w czym jest rzecz. Wchodzę do Twojego bloga spokojnie i gdy klikam w polecenie do komentowania, to brak jest przeniesienia do miejsca na komentowanie. Jakieś zablokowanie występuje.
-
2018/02/09 17:32:18
Ajjj.... Ile zostalo? Chyba wszyscy sie troche nad tym zastanawiamy;(
Uplywajacego czasu ,jak do tej pory, nikt jeszcze nie zatrzymal.