Blog > Komentarze do wpisu
Czy można się pogodzić?

Dzisiejszy tekst dotyczy nie tylko innych, ale wraca do chwil, kiedy było mi bardzo ciężko i kiedy nadzieja na powrót do pełnej sprawności była bardzo nikła. Do czasów, kiedy o swoją sprawność walczyłam jak lwica broniąca młodych. Mnie się udało. Chodzę normalnie, a nie jak kiedyś po udarze na zewnętrznej stronie stopy. Muszę uważać na słońce, na ślizgawicę, na śnieg. Nie mogę się przeciążać i dźwigać, ale żyję jak każdy zdrowy człowiek z pewnymi ograniczeniami. I jestem szczęśliwa. Pomógł mi świetny specjalista i jestem Mu za to ogromnie wdzięczna. 

                                           Tyle wstępu.

Dziś wpadł mi w ręce kalendarz, który otrzymuję co roku. Nie jest to zwykły kalendarz. Na początku każdego tygodnia jest namalowany obraz przez Artystów Malujących Ustami i Nogami. Patrzę na pierwszą stronę, gdzie są przedstawieni Artyści przy pracy. To młodzi ludzie, skupieni na malowaniu obrazów. Dwie dziewczyny są nawet uśmiechnięte, chociaż nie jestem pewna, czy w ich oczach, gdzieś na dnie nie czai się żal i tęsknota do innego życia. Trudno mi sobie wprost wyobrazić, jak można dojść do perfekcji malując ustami lub nogą. Dla mnie to cisi bohaterowie, którzy chcą i potrafią przestawić swoje życie na inne tory. Takim bohaterem jest Jasiek Mela i wielu innych ludzi.

I od razu myślę o tym, jakie miałam szczęście w życiu, że ze wszystkich kłopotów i trudności wyszłam obronną ręką. Po prostu moje kalectwo można było zminimalizować, odwrócić. Inni takiego szczęścia nie mieli. Ale ja wiem, jak się czuje człowiek, który żyje wiele lat normalnie, jak wszyscy i nagle dotyka go niepełnosprawność lub kalectwo. I nie zawsze walka o powrót do sprawności jest możliwy. Na początku jest nadzieja, walka, później niedowierzanie, że tak już będzie zawsze i rozpacz. Ludzi, którzy nagle stają się inwalidami trudno nawet pocieszyć. Żadne słowa tu nie pomagają. Widzi się tylko to, że ktoś jest sprawny, a ja nie.Trzeba mieć ogromny hart ducha, żeby się pogodzić z zaistniałą sytuacją i przestawić na inny sposób życia, bez nadziei na odwrócenie złego losu.

Pamiętam do dziś swoje spotkanie z koleżanką na ulicy, ona stąpająca jak sarenka i ja wlokąca się z trudem. I jej słowa: - Marysia! No wiesz, czasami tak się zdarza. Może i ja kiedyś też będę miała takie trudności.

Mało nie pękłam z wściekłości. - A co mnie obchodzi, co będzie w przyszłości z tobą - wrzasnęłam? Ja teraz jestem inwalidką.

Ale na szczęście - u mnie to już przeszłość.

poniedziałek, 07 stycznia 2019, kobietawbarwachjesieni
Komentarze
2019/01/08 01:05:20
Życzę przede wszystkim dużo zdrowia. Ja jutro mam kontrolę w Krakowie - Nowej Hucie. Pozdrawiam !
-
2019/01/08 01:10:21
Orfeus82:
Bardzo się boję tego wyjazdu, ale jakoś muszę sobie dać radę.
-
2019/01/08 14:09:47
Wracaj cała i zdrowa,a ludzie są różni,wiem że to wkurza ale nic nie zrobisz,
-
2019/01/08 15:55:46
Zapomniałem napisać o protezach - sam je noszę od 10 lat. Zostało mi siedem zębów, ale i te zagrożone paradontozą. Tak więc każdy nosi jakiś krzyżyk. Wracaj cała i zdrowa, i zdaj relację :)
-
2019/01/08 19:41:48
Wazne jest, zeby nie tracic nadziei. Ja do tego wgryzam sie w sprawe. Cos wiem na ten temat inwalidztwa tez ;) 5 lat temu, caly dzien i pól nocy, az sie dziwie, ze czaszki mi nie rozwalilo wtedy, podlaczalam siebie i procesor do laptopa, i cwiczylam, cwiczylam i nie przestawalam, ten sluch, bo ja MUSIALAM slyszec, zeby normalnie zyc, a takze pracowac. Nie chcialam isc w kat, na jakas rente byc moze.
Zycze Ci, aby racjonalne podejscie do takich spraw nigdy Cie nie opuscilo.
-
2019/01/08 21:47:33
Nawet nie wiesz, jak ważny dla mnie jest Twój dzisiejszy komentarz. Rozumiem Cię bardzo dobrze. Sprawność - każda! - jest na wagę złota. Dopiero, gdy człowiek traci wzrok, słuch, zdrowie, możliwość samodzielnego poruszania się, poznaje jak były do tej pory ważne, choć czasem niedoceniane. I jak ich jest brak. Bardzo, bardzo serdecznie Cię pozdrawiam.