RSS
wtorek, 20 lutego 2018
I coś nowego.

                           

Znalazłam program Inkscape podstawy. Nie nauczyłam się wiele, ale już załapałam jakieś detale z instrukcji. Mała rzecz a cieszy.

Jutro jadę do przychodni Foot Medica, gdzie przyjmie mnie pani fizjoterapeuta, zbada moje nogi na różnych urządzeniach, w tym na podoskopie i tego samego dnia dostanę zrobione na miarę wkładki do butów. Początkowo będę się musiała stopniowo do nich przyzwyczajać. Już mnie o tym uprzedzono. Z tymi wkładkami wiążę sporo nadziei, ale gdyby okazały się zwykłym niewypałem, to mam już inny pomysł, jak pomóc moim nogom. Nie należę do osób, które się poddają. Już dużo lepiej chodzę, ale nie jest to szczyt moich marzeń. Mam nadzieję, że jeszcze będzie całkiem dobrze. A jeżeli nie będzie, to trudno. Wtedy będę miała świadomość, że wykorzystałam wszystkie znane mi możliwości. Że niczego nie zaniedbałam. Należę do ludzi nie tylko dociekliwych, ale i konsekwentnie, z uporem maniaka, dążącym do celu.

I piękna muzyka.

Ennio Morricone - La califfa.

17:26, kobietawbarwachjesieni
Link Komentarze (2) »
sobota, 17 lutego 2018
Nauka nie idzie w las, tylko w nas.

Dziś wpadł do nas wnuk i pokazał mi jak należy wstawiać napis w grafice, aby biegł on od lewej strony do prawej, czyli tak, jak w zeszycie.Musiałam poznać raptem dwa nowe kliknięcia i wszystko jest już prawidłowo.

Napisy można też ustawić inaczej.

I z góry na dół.

Zdobyłam minimalną ilość nowej wiedzy, a zadowolona jestem, jakbym pokonała wysoki szczyt.

Cieszę się, bo już wiem dlaczego litery ustawiają się w nowy sposób, a nie wciąż tak samo.

18:46, kobietawbarwachjesieni
Link Komentarze (16) »
piątek, 16 lutego 2018
O czym tu pisać?

O czym tu pisać? O tym, że za oknem jest szaro i mglisto, a ja siedzę w domu i staram się na siłę wyrwać jakąkolwiek sensowną myśl z głowy i wstawić ją do mojego bloga? Z ogromnym niepokojem stwierdzam, że moje próby są bezskuteczne. Nie ma czego wyrywać. jest pustka. Jałowa pustynia.

Wiem, że pisanie jest dla mnie ważne, bo to mój kontakt z ludźmi i ze światem. Życie starszego człowieka, a już człowieka po 80-tce w szczególności, jest pełne monotonii. I chociaż zegar nieubłaganie odmierza czas, to ten czas nie jest wypełniony jakimiś ciekawymi zajęciami. Wlecze się. W takich chwilach przypominają mi się rozmowy chłopów z "Indyka" Sławomira Mrożka.


 Rozmowy chłopów

wyjęte z Indyka
sztuki Sławomira Mrożka z 1960 roku

 

Pierwsza rozmowa chłopów

CHŁOP I Łońskiego roku, przed samą wiliją, krowa coś

mówiła do Marcina.

CHŁOP II Opowiedzcie no, kumie.

CHŁOP I Ano, poszedł Marcin do obory, a krowa powiedziała

do niego wedle żłoba: ,,Nie jest dobrze, Marcinie".

CHŁOP III Co nie jest dobrze?

CHŁOP I Także samo i Marcin ją zapytał: ,,Co nie jest

dobrze, krowo?" A krowa na to: ,,A tak, w ogóle to nie

jest dobrze" — i tylko siano jadła. Marcin jeszcze trochę

poczekał, bo myślał, że może co więcej powie. Stoi,

a ona nie, tylko siano je. Postał godzinę, postał i dwie,

aż go nogi zabolały, i wyszedł.

CHŁOP II Krowy, to jeszcze nie. Barany, te jak coś powiedzą!

CHŁOP III Musi była wiedząca.

(pauza)

CHŁOP II Może by zasiać co...

CHŁOP I Jjiii tam...

CHŁOP III E, mówicie...

(Chłopi podnoszą, potem stawiają dzbany i milkną)

 
Druga rozmowa chłopów.

CHŁOP I Zaś u Macieja zaskroniec wpadł do barszczu.

CHŁOP II I co?
CHŁOP I Ano nic. Maciej odłożył łyżkę i powiada: ,,Nie będę jadł".

CHŁOP III I nie jadł?

CHŁOP I Ano nie.

CHŁOP II Dobrze powiedział

(chwila milczenia)

CHŁOP III Może by zaorać co...

CHŁOP I A co?

CHŁOP III Ano, czy ja wiem... Choćby i pole...

CHŁOP I liii...

CHŁOP III Albo co...

CHŁOP II Eeeee...

(podnoszą dzbany)

Trzecia rozmowa chłopów

CHŁOP I Zasię jeden był silny okrutnie.

CHŁOP II Opowiedzcie no, kumie.

CHŁOP I Ano, zadziwił ci się on raz, aż się za głowę złapał...

CHŁOP III To i co, że się złapał za głowę? Nie dziwota.

CHŁOP I Poczekajcie krzynę. Złapał ci się on, a jako że

silny był okrutnie, głowa mu w rękach została.

CHŁOP II Musi w szyi był słaby.

CHŁOP I W szyi był słaby, ale za to w rękach silny.

CHŁOP III Silnym też nie jest dobrze.

CHłOP II Może by coś skosić?

(pauza)

CHŁOP I A co, na ten przykład?

CHŁOP II Ano, co z brzega. Może być i trawa.

CHŁOP III Eeee...

CHŁOP II Albo co insze...

CHŁOP I Aaaale...

CHŁOP II Ja ino tak...

(podnosą dzbany)

Czwarta rozmowa chłopów

CHŁOP III Idę ci ja raz, patrzę, a tu siedzi baba na

cmentarzu.

CHŁOP I E, nie mówilibyście.

CHŁOP III Kiedy prawdę mówię. Ale to jeszcze nic.

CHŁOP II A co ta baba?

CHŁOP III Ano, trzyma nogi w kałamarzu.

CHŁOP I lii... I co?

CHŁOP III Ano, zwyczajnie. Przyszedł duch.

CHŁOP II Duch?

CHŁOP III Duch.

CHŁOP I I co ten duch?

CHŁOP III Babę w brzuch...

CHŁOP II Ooo!

CHŁOP I A baba co?

CHŁOP III Baba w krzyk.

CHŁOP II Jak to baba.

CHŁOP I A duch?

CHŁOP III A duch znikł.

(pauza)

CHŁOP I Może by wyhodować co?

CHŁOP III A co, jakby już?

CHŁOP I Co podleci. Choćby i świnię.

CHŁOP II Eee, też mówicie...

CHŁOP I No to co insze. Może być i świnia futerkowa...

CHŁOP III Yyyy...

CHŁOP I Albo co...

CHŁOP II Eeee...

(podnoszą dzbany)

Piąta rozmowa chłopów

CHŁOP I Zasię u mnie indyk się ożenił z kurą.

CHŁOP II Ale?

CHŁOP III Jakże to?

CHŁOP I Ano, zwyczajnie. Na początku to nawet nie

chciał, jeno gulgotał. Alem go wziął na bok i przetłumaczył.

CHŁOP II I chciał?

CHŁOP I Coby miał nie chcieć? Ino pilnować go trzeba.

Jak ino go nie doglądam, to się tarza w pokrzywach

i nic nie robi.

CHŁOP II A kura?

CHŁOP I Kura jak kura. Jajko zniosła.

CHŁOP III Z indykiem?

CHŁOP I A coby nie z indykiem? Przecie mówię, żem mu

przetłumaczył.

CHŁOP III E, powiadacie!

CHŁOP I A coby miał nie powiadać? Cała bieda tylko

w tym, że nie jest ci ono okrągłe. (wyjmuje zza pazuchy

biały stożek i kładzie na stole)

CHŁOP II (oglądając) W samej rzeczy, spiczaste jakieś...

CHŁOP III A wyjdzie z niego co?

CHŁOP I A coby nie miało wyjść? Wyjdzie.

CHŁOP II A co?

CHŁOP I A kto to może wiedzieć? Poczekać trza.

CHŁOP III No, to poczekamy.

CHŁOP II Ano, poczekamy.

CHŁOP I No, to czekajmy...

(podnoszą dzbany)


                                          

15:43, kobietawbarwachjesieni
Link Komentarze (6) »
środa, 14 lutego 2018
Siedzę i myślę.

              

Dzisiejszy wpis rozpoczynam moją "grafiką"

Siedzę i myślę.

Aresztowano i już, na szczęście, zwolniono pana Frasyniuka - legendę Solidarności. Zastanawiam się, czy my zawsze musimy z kimś walczyć, żeby zjednoczyć się wewnętrznie. Dlaczego to, co zdobyliśmy dzięki mądrości, walce ale też i umiejętności negocjowania mądrych ludzi, niszczymy z uporem maniaka. Dlaczego w innych ludziach zamiast braci, przyjaciół, rodaków widzimy przede wszystkim zwolenników i przeciwników politycznych? Co się z nami dzieje?

Zatruta atmosfera udziela się nam wszystkim.

A ja chcę żyć w kraju, gdzie ludzie uśmiechają się do siebie w domu i na ulicy i są dla siebie życzliwi. Czy to moje oczekiwanie jest aż takie trudne do spełnienia? Przeżyłam razem z rodziną i rodakami wojnę, trudne czasy powojenne i wreszcie odetchnęłam z ulgą, gdy nasza prawdziwa wolność stała się faktem. Dlaczego z uporem maniaka niszczymy to, co z ogromnym trudem wypracowali dla nas ludzie mądrzy i odważni. Dlaczego krytykowany jest pan Owsiak i jego piękna działalność? Dlaczego w różnych środkach masowego przekazu znajdujemy dużo wiadomości, które bulwersują, a te szlachetne, wypływające ze szlachetnych ludzkich odruchów nikną wśród zalewu tych innych.

Smutno mi, bo nie wiem, czy jeszcze w swoim życiu poczuję, że wokół mnie jest atmosfera normalności. A tak bym chciała ją poczuć.

Ten smutny wpis kończę pięknym utworem muzycznym - Limelight. Ten utwór budzi we mnie nadzieję na lepsze jutro.

14:32, kobietawbarwachjesieni
Link Komentarze (14) »
niedziela, 11 lutego 2018
Apel.

Dziś mój wpis będzie bardzo krótki.

Ponieważ na moim blogu już drugi raz pojawił się skierowany do mnie, agresywny komentarz  zwracam się z apelem. Bądźmy wszyscy dla siebie życzliwi. Tyle jest złych emocji wokół nas, że chociaż w naszym kąciku niech będzie spokojnie, serdecznie i ciepło. Pokażmy tym, co się ciągle kłócą w różnych programach telewizyjnych, że można porozumiewać się z sobą z kulturą i klasą. Ja ze swojej strony zobowiązuję się do przestrzegania tych zasad.

Kobietawbarwachjesieni

 

19:57, kobietawbarwachjesieni
Link Komentarze (23) »
piątek, 09 lutego 2018
Uff!

Dziś z trudem otwieram prawe oko. Zalewam się łzami. Coś mi w nim przeszkadza. Czuję prawą stronę głowy. Pewno wczoraj przedobrzyłam z komputerem i dostałam zapalenia spojówki. Ale mogą to być także krople. Gdy wpuszczam je sobie sama do oczu, to dostają się one nie tylko do oka, ale i pozostają na rzęsach, na których później tworzy się pyłek. Ale  - nic to - jak mówił pan Wołodyjowski. Trochę popłaczę i przejdzie. Aż do następnego razu. Bo takie przygody z zapaleniem spojówek mam co jakiś czas. Trudno. Taka moja uroda. Każdy ma jakąś.

Znowu błysnęła mi nadzieja na lepsze chodzenie.Chodzi o profesjonalne wkładki do butów. Wypatrzyłam w internecie zakład, w którym badają nogi, badają chód i dopiero po badaniu robią na wymiar wkładki, które podobno bardzo poprawiają komfort chodzenia. Podobno. Bo takich wkładek nie widziałam. Czytałam tylko opinie pacjentów, ale takie opinie może każdy napisać i nie są one dla mnie miarodajne. Do tej pory wszystkie wkładki, nawet te przepisywane przez lekarza ortopedę były robione na jedno kopyto. Trochę pomagały, ale nie usuwały problemu. Z tej przychodni specjalistycznej dostałam informację, że poradzą sobie nawet z moim podwijającym się środkowym palcem u prawej stopy. Podobno mam stopę Mortona. Tak powiedział pan Jurek - rehabilitant - i on sam też próbuje mi pomóc. Ano zobaczymy. Wychodzę z założenia, że kto nie szuka i nie próbuje różnych sposobów , ten nie może liczyć na poprawę.

11:30, kobietawbarwachjesieni
Link Komentarze (22) »
poniedziałek, 05 lutego 2018
Gdzie są granice?

  

Od urodzenia przekraczamy różne granice. Czasami to przekraczanie jest potrzebne do rozwoju, do osiągania czegoś nowego, do przekraczania własnych możliwości dla dobra siebie i innych ludzi.

Ale można przekraczać też granice absurdu, dobrego smaku, podłości itd. Ostatnio zaczynam się zastanawiać, czy nie za często i nie zbyt mocno przekraczamy różne granice.

I świetny wiersz Wojciecha Młynarskiego. Czyta Krzysztof Kowalewski.

15:03, kobietawbarwachjesieni
Link Komentarze (6) »
sobota, 03 lutego 2018
Coś.

Dziś pół dnia siedziałam i główkowałam, jak sobie poradzić z robieniem grafiki. Nie wskakiwał mi kolor do kształtów. Zadzwoniłam do wnuka, żeby mi przez telefon wytłumaczył, co mam zrobić. Powiedział: - To już lepiej przyjdę. No i przyszedł. Okazało się, że trzeba było w odpowiednim miejscu jeden raz kliknąć i kolor sam wskoczył na miejsce. Ja wiem, że te moje prace - to wypociny graficzne, ale gdy siedzę i myślę nad kształtami i kolorami, to wtedy nie myślę o tym, co mnie wpienia. Czyli jest to odwracanie uwagi od irytujących tematów. Głowa zajęta i nie ma w niej miejsca na nic innego.

Reszta infekcji siedzi mi pod nosem w postaci bolących krostek, które, oczywiście, rozdrapuję, żeby miejsca po nich zdezynfekować i przyspieszyć czas gojenia. Efekt jest taki, że wyglądam jak chodzące nieszczęście. Toteż siedzę w domu, żeby ludzi nie straszyć. We wtorek zaczynam jazdy na rehabilitację i chciałabym już wyglądać normalnie, ale nie zanosi się na to. Trudno. I tak żadną pięknością nie jestem, to trochę w prawo, czy w lewo nie zrobi różnicy.

Zamówiłam sobie nową podkładkę pod podwijający się palec i sąsiedni. To jest podkładka na wymiar. Zobaczymy. Może będzie mi się w niej lepiej chodzić.

Dziś jest szaro i mglisto na dworze i szaro i mglisto jest także we mnie.

 

15:32, kobietawbarwachjesieni
Link Komentarze (18) »
środa, 31 stycznia 2018
Przerwa w jeżdżeniu.

Ostatnio miałam dłuższą przerwę w jeżdżeniu na rehabilitację do Warszawy. Nie jeździłam około 2 tygodni. Początkowo nawet się ucieszyłam, bo uznałam, że sobie odpocznę. Dojazdy są jednak trochę męczące. Poza tym - to zima i są różne pogody. Raz pada deszcz ze śniegiem, kiedy indziej mróz szczypie w policzki, bo reszta jest schowana w ciepłym ubraniu. Szybko jednak okazało się, że takie jazdy - to aktywność, a siedzenie w domu - to stagnacja. Kiedy wiem, że następnego dnia jadę, to na następny dzień mam na ogół przygotowany obiad. Sama jestem przyzwoicie ubrana. Po powrocie mam jeszcze czas na wiele zajęć domowych.Poza tym po każdej następnej rehabilitacji jestem bardziej sprawna niż przed nią.

W czasie tej przerwy wszystko się zmieniło. W domu nie zawsze miałam czas i chęci nawet na zrobienie obiadu. Już nawet nie będę wspominać, że w szlafroku i w kapciach potrafiłam się snuć cały dzień, a najchętniej swój czas spędzałam przy komputerze lub w łóżku. No i moja sprawność trochę się obniżyła. Już chodziłam bez kijków. A po tych dwóch tygodniach siedzenia w domu kijki zabieram z sobą na spacery.

No i zastanawiam się, co to będzie, jak rehabilitacja się skończy. A kiedyś taki czas przyjdzie. A ja nie będę coraz młodsza, tylko coraz starsza. I moja sprawność będzie niestety malała, a już widzę, że do ćwiczeń i do aktywności zmusza mnie określony sposób życia, a nie moje dobre chęci.

Jest jeszcze trochę czasu na zastanowienie się, ale problem już widzę i trzeba znaleźć sposób na jego rozwiązanie.

22:51, kobietawbarwachjesieni
Link Komentarze (20) »
wtorek, 30 stycznia 2018
Jak krowie na rowie....

Należę do ludzi, którzy lubią wiedzieć dlaczego ma być tak, a nie inaczej. Tyle razy słyszałam:  - Nie martw się. Samo martwienie się nie służy niczemu dobremu. - Taką wypowiedź traktowałam jako rzecz oczywistą, pewnik. Nigdy jednak nie zastanawiałam się nad tym - dlaczego? Skąd wiadomo, że tak jest? Aż do wczoraj.

Wieczorem przeglądałam różne wiadomości w internecie i znalazłam notatkę na temat: Jakie są dla nas skutki zamartwiania się. W notatce tej przedstawiono te skutki z wykorzystaniem najnowszej wiedzy na temat pracy mózgu. Otóż nasz mózg ciągle tworzy nowe połączenia między komórkami. W młodości szybciej te nowe połączenia powstają, na starość wolniej. Ale cały czas one powstają. Jeśli mamy tendencję do koncentrowania się na zmartwieniach, to ułatwiamy tworzenie połączeń dla myśli pesymistycznych. Taką już wypracowaną drogę mózg wykorzystuje chętnie i jest ona wykorzystywana często. 

Od dziś szlaban na pesymizm - pomyślałam. Ale nagle przyszło mi do głowy, że z niczym nie należy przesadzać.  Życie w wiecznej euforii też nie jest normalne. Dziś myślę, że warto być w kontakcie ze sobą, ze swoimi myślami i emocjami, ale nie warto koncentrować się dłużej na jakimś jednym odczuciu.

I tu miała być wykonana przeze mnie grafika z dwoma cytatami na temat martwienia się. Grafikę zaczęłam tworzyć z dużą przyjemnością, bo lubię się bawić kolorami, kształtami i ich rozmieszczeniem. Już zrobiłam całkiem ładną zielono-żółta plamę, wstawiłam cytaty i chciałam ciągnąć dalej swoją pracę, gdy nagle myk i prawie wszystko z ekranu zniknęło. Szlag by to trafił. Oczywiście próbowałam sama zmierzyć się z problemem, ale boję się, że tylko sprawę skomplikowałam jeszcze bardziej.Tylko wnuk może mi tu pomóc, ale on dopiero wraca z pracy zmęczony i nie mam serca zawracać mu dupy swoimi kłopotami. Tak, że wpis będzie bez grafiki.                                                             

17:19, kobietawbarwachjesieni
Link Komentarze (8) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 97