RSS
czwartek, 31 stycznia 2013
Uczę się...

No i na razie nauka mi nie wyszła zakałapućkałam się. Chciałam dać zdjęcie na początku swojego dzisiejszego bloga. Najpierw miały to być lwiątka i tygryski. Lubię zwierzęta, a zdjęcie mi się podobało. Zapisałam je moich dokumentach i nie umiałam później tego zdjęcia przenieść do bloga. Wobec tego skorzystałam z gotowca, czyli ze zdjęć schowanych za drzewkiem w drugim rządku paska od góry. Tym razem miały to być lilie wodne. Też ładne i wiosna blisko. Znowu nie wyszło. Czyli muszę się uczyć dalej. Nie mam zamiaru się poddawać. Nawet jak początkowo jest trudność, to prawidłowe rozwiązanie jest ciekawsze.

Potrafię sporo. Umiem m.in. pisać na komputerze, kasować wstawiać tekst i ramki z tekstem i kolorem i wiele innych rzeczy, a tu na razie klops. Czyli zaczynamy naukę od początku. Przy okazji szare komórki trochę się rozruszają i pan Alzheimer, mam nadzieję, będzie się trzymał z daleka.

Jeszcze raz spróbowałam. Nic z tego nie wyszło. Biorę się do literatury, a może otrzymam jakąś podpowiedź?

13:49, kobietawbarwachjesieni
Link Komentarze (1) »
środa, 30 stycznia 2013

Powiedziałam, że będę pisać, no to usiadłam i piszę. Przecież nie rzuca się słów na wiatr. I to popularne powiedzenie  jest w zasadzie jedyną motywacją mojego pisania.  Deszcz pada (taki styczniowy). Na dworze bardzo ślisko. Siedzę w domu i zastanawiam się, co tu robić? A może by poczytać książkę? Nie teraz. A może by wziąć się do sprzątania pokoju, który od dawna jest magazynem wszelkich klamotów. Nie dziś. Tyle czasu nie robiłam tam porządków, to nie zrobi to różnicy, jak jeszcze trochę pobędzie bałagan.

Zawsze uważałam, że jestem pracowita, ale w myśl tego, co napisałam wcześniej mogę chyba zmienić zdanie na swój temat. Jestem leniwiec pospolity - oto jaka jest prawda. Mój 80-letni mąż łazi i szuka roboty. A to rozrzuci ogromną kupę śniegu spod okna, (Jakby tego nie mogło zrobić słońce na wiosnę) a to nanosi drzewa do piwnicy do pieca, a to....itd. A ja leniwie, ociężale podnoszę się z fotela, aby coś upichcić na obiad. Po czym znowu, klap, i siedzę. I wtedy robię dwie rzeczy na raz. Czytam czasopisma lub książki, a jednocześnie śledzę to, co się pokazuje na ekranie telewizora. 

Mam wytłumaczenie dla siebie. Zawsze takie samo. jest to nie do końca sprawna noga po udarze. Wiem jednak, że jest to tylko częściowa prawda. Równie ważne jest to, że nie ma we mnie energii. Ta energia gdzieś się ulotniła. Może razem z moimi przeżytymi latami? Jedynie mój język energii nie stracił i obraca się bardzo chętnie przy każdej nadarzającej się okazji. Dobre i to.

 

 

                        

18:04, kobietawbarwachjesieni
Link Komentarze (1) »
niedziela, 27 stycznia 2013
Kreowanie rzeczywistości

Podobno naszymi zmysłami odbieramy 11 milionów wrażeń  na minutę (przede wszystkim wzrokowych). Z tego tylko 40 wrażeń na sekundę dociera do naszej świadomości. Reszta ląduje w naszej podświadomości. (Czasami ujawnia się w snach). Te wrażenia, które docierają do naszej świadomości, poddajemy w mózgu obróbce, analizujemy, porównujemy z naszymi wcześniejszymi doświadczeniami, uzupełniamy brakujące informacje, aby stworzyć kompletny obraz. Takie informacje wyczytałam w czasopiśmie Świat wiedzy. Nie jest więc to tak, że my tylko dostrzegamy to, co rzeczywiście istnieje, ale stwarzamy rzeczywistość. Krótko mówiąc stwarzamy sobie obraz świata. Każdy człowiek swój własny.

A kiedy jeszcze zastanawiam się nad tym, co powiedział Albert Einstein o postrzeganiu świata za pomocą zmysłów, to czuję się jak człowiek z zawiązanymi oczami w środku ciemnego, częściowo tylko znanego lasu. A powiedział: "Jest całkiem możliwe, że poza zdolnościami postrzegania naszych zmysłów kryją się światy, których istnienia nie podejrzewalibyśmy".

Czy to tylko rozważania ważne dla naukowców? Myślę, że nie. W pewien sposób wyjaśniają nam dlaczego tak trudno czasami porozumieć się z drugim człowiekiem. Bo często ten drugi człowiek ma inny obraz tego samego świata. A co ze zjawiskami paranormalnymi, o których czasami się słyszy? Czy może to mieć związek z ukrytymi dla człowieka innymi światami.

Mam już grubo ponad 70 lat, a im jestem starsza, tym świat wydaje mi się coraz bardziej tajemniczy i skomplikowany.

15:44, kobietawbarwachjesieni
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 21 stycznia 2013
Fantazje...

Dziś przeczytałam, że jakiś amerykański (chyba) naukowiec głowi się nad tym, jak zbudować pojazd do latania w tunelu czasoprzestrzni w przód i w tył. Oczywiście ten tunel najpierw trzeba byłoby otworzyć. Śmigać przez lata już minione lub przez te, które dopiero nadejdą a może by...

Co prawda ja-realistka mówię sobie. Po co? Albo mi źle tu gdzie jestem? Nie chce mi się podnieść siedzenia z krzesła, aby iść z pokoju do pokoju. Nie jeżdżę na wycieczki emeryckie bo na nich trzeba dużo chodzić (tak sobie wyobrażam), a ja po udarze mam kłopoty z nogą. A tu nagle jakieś wyprawy przenoszące w czasie.

Ale z drugiej strony (bo wszystko ma swoje różne strony) ja-fantastka mam inne myśli. Wyobrażam sobie, że dojechałam do roku 1994. Zobaczyłam kobietę nie w barwach jesieni, a w barwach jeszcze letnich. A może by mi się udało na moment, na chwilkę, wcielić w tę młodą jeszcze kobietę i przejść się po Warszawie dla samej czystej przyjemności chodzenia. Jak wtedy chodziłam. Mogłam iść i iść i nie czułam nóg. Każde buty były dobre, nie to co dziś. Tup, tup, tup szybko, sprężyście.  A jaka byłam wtedy szczupła. Na dowód leży jeszcze z tamtego okresu wąska spódnica i nie wyrzucam jej, bo mi żal.

A przede wszystkim może udałoby mi się zapobiec nieszczęściu, które spadło na nas jak grom z jasnego nieba pod koniec października ubiegłego roku.

Babciu bez mohera! Wiem, że nie będziesz komentowała wpisu, bo już mi to zapowiedziałaś. Trudno. Następne wpisy będą inne.

18:21, kobietawbarwachjesieni
Link Komentarze (3) »
niedziela, 20 stycznia 2013
Nigdy nie wiadomo...

... z czym przyjdzie nam się zmierzyć i jaki będzie tego efekt.

 No to spróbujmy! ;)

To tak w związku z wcześniejszą notką o agresji! ;) Przepraszam, już nie będę się wcinać. Skusił mnie zauważony gif i chciałam wypróbować, czy się przeniesie. ;) Anonim :)

14:09, kobietawbarwachjesieni
Link Komentarze (1) »
sobota, 19 stycznia 2013
Refleksje

Zastanawiałam się ostatnio, co lubię, a czego nie znoszę. Dobrze się czuję w atmosferze życzliwości, zrozumienia i akceptacji. Myślę, że większość ludzi ma podobne potrzeby. To skąd wobec tego tyle agresji dokoła nas? Agresję i manipulację odbieram między innymi w wypowiedziach różnych publicznie występujących osób, w tym także niektórych dziennikarzy wypowiadających się w telewizji. Spory ładunek agresji niosą, według mnie, różne filmy, a także gry komputerowe. Wiem, że nierealne jest oczekiwanie, aby zupełnie pozbyć się agresji z życia. Ludzie mają w sobie różne uczucia, w tym agresji także. Ale jej nadmiar nie jest zjawiskiem dobrym. Czytałam, że agresja na ekranie pozwala zmierzyć się człowiekowi z własną agresją i ją rozładować. Być może to prawda.

Ja agresję źle odbieram. Dla mnie agresja to walka z przeciwnikiem, a ja walczyć nie lubię. Wolę się dogadywać choć wiem, że nie z każdym człowiekiem dogadać się można.

Być może mój sprzeciw wobec agresji bierze się stąd, że jako małe dziecko przeżyłam wojnę i do dziś niosę w sobie różne obrazy wojny, słowa wypowiadane w tamtym czasie przez rodziców i uczucia strachu, bezradności i zagrożenia.

 Bliski jest mi byczek Fernando wąchający kwiatki na arenie, gdy wokół niego rozlegają się nawoływania do walki. 

17:40, kobietawbarwachjesieni
Link Komentarze (1) »
piątek, 18 stycznia 2013
Smutno mi...

Ostatnio mam wysyp przykrych snów. Np. Śni mi się niedawno moja zmarła Siostra, która w tym śnie zmieniła mieszkanie na takie maleńkie, że jest miejsce tylko na dosyć szeroki tapczan i widoczne w tle jakieś podstawowe mebelki. Na poruszanie się nie ma tu już miejsca. I ja z takim zdziwieniem zastanawiam się, po co Ona zmieniła swoje poprzednie wygodne mieszkanie na taką klitkę.

Wciąż widzę, jak na filmie, bardzo głęboki dół na cmentarzu i spuszczaną do tego dołu trumnę. A później kładzione nad nią betony. Wiem, że tam jest moja Siostra, a ja zawsze tak się bałam zamknięcia. A Ona tam jest już na wieki.

Wiem, że nie żyje. A jednocześnie jakby nie wierzę w to, co się stało. Łapię się nagle na myśli pełnej zdumienia, że jak mogło mi nawet przelecieć przez głowę, że odeszła na zawsze. Przecież była zawsze taka pełna życia, ciekawa świata i ludzi. To tylko koszmar senny, z którego nie mogę się obudzić. I nic nie pomaga świadomość, że byłam na Jej pogrzebie, żegnałam Ją, trzymałam za lodowate ręce. A tyle jeszcze chciałabym Jej powiedzieć dobrych, ciepłych słów.

Łzy same się sypią, chociaż to już prawie trzy miesiące od Jej śmierci.

20:23, kobietawbarwachjesieni
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 17 stycznia 2013
Bez tytułu

Znowu biorę się do pisania. Właściwie nie mam jakiegoś szczególnego powodu, aby pisać. Nie mam w sobie jakichś emocjonalnych zawirowań, którymi chciałabym się podzielić z innymi. Mam natomiast potrzebę mówienia. Jestem przysłowiową gadułą. Przez wiele, wiele lat bałam się świata i ludzi. Zarówno świat jak i ludzie byli, w moim odczuciu, jacyś tajemniczy, nieprzewidywalni, wręcz zagrażający.

Ten okres mojego życia, na szczęście, jest już poza mną. Obecnie przede wszystkim ludzie, ale także świat, w którym wszyscy żyjemy, są przedmiotem mojego dużego zainteresowania. Nie lubię polityki uprawianej w mediach, choć lubię wiedzieć, co się w Polsce i w świecie dzieje. Przede wszystkim jednak lubię słuchać ludzi i z nimi rozmawiać. I nie chodzi o jakieś wymagania dotyczące rozmówców. Ciekawie może mówić nie tylko naukowiec, intelektualista, znajomy ale także człowiek przypadkowo spotkany na ulicy, czy przy budce z piwem (Oczywiście jeśli nie jest zalany). Każdy człowiek ma w sobie cały świat myśli, uczuć, pragnień czasami nie w pełni uświadamianych.

Gdy słucham drugiego człowieka, zdarza się, że dociera nagle do mnie, iż podobne myśli, czy uczucia są lub były także we mnie.

18:58, kobietawbarwachjesieni
Link Komentarze (2) »
wtorek, 15 stycznia 2013
Piszę...

Każesz pisać, to usiadłam i właśnie medytuję nad tym, co bym chciała napisać.

Jest zima. Czysto i biało dookoła. Pamiętam młode lata. Sama frajda. Sanki, ślizganie się na butach, przechodzenie przez głęboki zaśnieżony i oblodzony jar bez najmniejszych problemów.   A dziś siedzę w domu i wyglądam przez okno. I myśli leniwe. Może wyjść na spacer. Przejść się chociaż kawałek po równej drodze, a może poczytać książkę.

Spierniczałam.

Ale od moich młodych lat dzieli mnie już szmat czasu. Jestem w jesieni życia i wcale nie jestem pewna, czy to złota, kolorowa jesień, czy też jesień z szarugami dżdżysta i wietrzna. Ale ile przez te wszystkie lata zdobyłam wiedzy na temat życia, ile spraw przewartościowałam, na ile rzeczy spojrzałam zupełnie inaczej. Gdybym teraz jakimś cudownym statkiem przeniosła się wstecz do tej młodej dziewczyny 18-letniej, którą kiedyś byłam, to nie wiem, czy zrozumiałybyśmy się. Nie chciałabym tracić tego wszystkiego, co już mam w sobie, doświadczeń nawet bardzo trudnych , ale i rozwijających jednocześnie.

Ale poleciałam. Nostalgicznie i refleksyjnie.

                                              Kobieta w barwach jesieni                                

13:01, kobietawbarwachjesieni
Link Komentarze (4) »
niedziela, 13 stycznia 2013
Jeszcze raz

Po raz drugi zaczynam.

18:31, kobietawbarwachjesieni
Link Komentarze (4) »