RSS
wtorek, 27 lutego 2018
Znowu trudno mi uwierzyć. A jednak. Pozytywny obrazek.

Przedwczoraj nagle przestał mi działać komputer. Wszędzie, gdzie starałam się wejść pokazywały się różowe strony. Ponieważ przy komputerze spędzam sporo czasu, więc zaczęłam szukać jakiegoś sensownego rozwiązania. Pierwsza myśl była: - Poprosić wnuka o pomoc. Wnuk przyszedł, wszystko w komputerze posprawdzał, obejrzał router i powiedział, że to prawdopodobnie sprawa routera, bo nie wszystkie światełka w nim świecą. Potrzebna jest nazwa użytkownika i hasło.

Matko kochana! Jakie hasło? Jaka nazwa? Wnuk poszedł do domu, do siebie, a ja zostałam i zaczęłam myśleć, bo podobno myślenie w takich sytuacjach - to podstawa. Myśli przelatywały mi przez głowę jedna po drugiej. Może trzeba jechać do salonu Orange. A co oni bez podstawowych danych zrobią? Przypomniało mi się, że na korytarzu w wielkim pudle trzymam różne dokumenty dotyczące komputera i różnych umów i opłat. Wyciągnęłam to pudło, żeby sprawdzić, czy tam jakichś danych nie znajdę. Pierwsza kartka, jaką wyjęłam to była ta z danymi użytkownika. Wstawiłam zaszyfrowane dane do komputera, ale komputer nie odpowiadał. Na dole strony zobaczyłam nr telefonu, na który trzeba dzwonić w razie jakichś problemów.

Zadzwoniłam. Zgłosił się młody chłopak, któremu się przedstawiłam, mówiąc, że weszłam właśnie w 83 rok życia, że w sprawie komputera nie jestem zanadto kumata, że liczę na jego cierpliwość i pomoc. Chłopak wypytał mnie o nazwę routera, o światełka, które świecą, a które nie. Powiedział, ze jego zdaniem awaria jest po ich stronie i że zaraz zgłosi problem do techników.  Za chwilkę ponownie wstawiłam dane i internet zaczął działać.

Jak ja się ucieszyłam. Po pierwsze sama sobie poradziłam, a po drugie działał mi znowu komputer. Toteż zadzwoniłam do Orange ponownie, aby podziękować i plusy wstawić chłopakowi. Myślałam, że na tym koniec. Aż tu koło południa przyjechało dwóch panów z Orange, aby się dowiedzieć, czy z komputerem i z routerem wszystko już jest w porządku. Przy okazji powiedzieli mi za co poszczególne światełka na routerze odpowiadają i ile ich musi się świecić.

To jest firma - pomyślałam. Ale z siebie też zadowolona jestem. Okazuje się, że jeszcze potrafię ruszyć głową. Z tej radości wstawiam dziś dwie swoje grafiki.

19:45, kobietawbarwachjesieni
Link Komentarze (18) »
Trudno mi uwierzyć.

W Wirtualnej Polsce  znalazłam taką informację. Cytuję ją, żeby nie było żadnych przekłamań w interpretacji tekstu. Mnie samej jest trudno uwierzyć w to, co przeczytałam.

"Rząd ma się w środę zająć ustawą, która pozbawi stopni generalskich m.in. Wojciecha Jaruzelskiego i Czesława Kiszczaka. Politycy PiS chcą iść jeszcze dalej i zmienić im napisy na nagrobkach, a nawet przenieść groby w inne miejsce"

Normalnie, aż mnie zatrzęsło. Co się dzieje? Do czego my dochodzimy? Nie godzę się na ciągłą walkę, nawet ze zmarłymi. Do tej pory zmarli pozostawiani byli w spokoju. Mieli prawo odpoczywać w swoich grobach, kimkolwiek byli za życia. Sąd nad nimi pozostawiany był już Bogu, a nie zajadłym ludziom - nienawistnikom.

Mam pytanie. Czy ktoś pomyślał o tym, co czują rodziny tych zmarłych? Co np. czuje córka pana generała Jaruzelskiego i jego wnuk? A inni? Jakim prawem ktoś zakłóca ich spokój i prawo do normalnego życia w społeczeństwie, w którym się wychowali, pracowali i w którym dziś żyją?

I my uważamy się za naród katolicki, pełen miłości do bliźniego swego.

09:53, kobietawbarwachjesieni
Link Komentarze (14) »
niedziela, 25 lutego 2018
Siarczysty mróz.

                       

 

Jutro mam wyjazd do Warszawy po wkładki do butów, a we wtorek wyjazd na rehabilitację. Trochę się boję, bo mrozisko okrutne, a ja jestem osobą, której w ciepłym domu jest zimno, no i mam swoje lata. Oczywiście ciepło się ubiorę. Wagony w pociągu są ogrzewane, a po przyjeździe do Warszawy zamówię taksówkę w jedną i w drugą stronę. Oczywiście do pociągu, a nie do domu. Będzie to nowe doświadczenie. Telefon naładowany będę miała przy sobie w razie czego TFU! TFU!, TFU! 

Podobno do odważnych świat należy. Zobaczymy, jak to będzie w moim wypadku.

Z jednej strony trochę się boję tego jutrzejszego wyjazdu, z drugiej strony jednak kusi mnie, żeby spróbować. Na wszelki wypadek dziś ubiorę się ciepło i po zjedzeniu gorącej zupy grochowej na udkach z kurczaka, pójdę się przejść po ulicy. Zobaczę, jakie będzie moje samopoczucie przy minus 10 stopniach mrozu. Co prawda -10 to nie -20 stopni mrozu, a taką temperaturę zapowiadają na jutro.

Idę się ubierać i wychodzę. Ciąg dalszy wpisu będzie po powrocie z mrozu do domu.

Już jestem. Na dworze nie byłam zbyt długo. Było bardzo sympatycznie. Ubrałam się, jakbym miała zdobywać szczyt w Himalajach i było mi ciepło. Ostatnio martwiłam się o nasze psy, które siedzą w nocy pod dwoma żarówkami - kwokami w piwniczce pod schodami. Właściwie to nie piwniczka a warsztat mojego męża. Ja patrzę, a obydwa nasze pieski rozłożyły się na śniegu. Co prawda futra maja solidne, ale na brzuchu tego futra jest mniej, a one sobie leżą, bo tak lubią.

13:13, kobietawbarwachjesieni
Link Komentarze (20) »
piątek, 23 lutego 2018
Dziś Fraszki S. Leca

Dziś wstawiam fraszki Stanisława Leca.

 Co może powstać z niczego? Prowokacja.

Gdy kłamstwo zyskuje prawo obywatelstwa, nie staje się tym samym prawdą.

Kto daje zawsze satyrykom prawo ciskania gromów? Panujące bezprawie.

Są sztuki tak słabe, że nie mogą zejść ze sceny.

By dojść do źródła, trzeba płynąć pod prąd.

Ciasnota umysłowa się rozszerza!

Wszyscy chcą naszego dobra. Nie dajcie go sobie zabrać.

Sumienie miał czyste. Nieużywane.

 Człowiek lubi się śmiać. Z innych.

Niech sobie ten przepis przeczyta elita, że każda śmietanka na deser jest bita.

Czy pan jest martwy, czy żywy? Nie wiem, czekam na dyrektywy.

Biedni, którym trzeba komendy, żeby wiedzieli, którędy.

Łatwiej zmieniać fronty, niźli horyzonty

Najpierw długo radzą mędrce, potem klei się naprędce.

Ci, którzy mają ideę w gębie, mają ją zazwyczaj w pobliskim nosie.

 

01:38, kobietawbarwachjesieni
Link Komentarze (29) »
środa, 21 lutego 2018
Echo dawnych kłopotów.

 

 

 

Dziś czuję się, jakby mnie ktoś przeżuł i wypluł. W nocy nawet nie zmrużyłam oka. Skoczyło mi ciśnienie. Szarpało mi nogę i nie mogłam leżeć. Oczywiście, do Warszawy nie pojechałam i dzięki Bogu, bo nie wiem, jak dałabym sobie radę. Dziś łażę jak ćma i co chwila przysypiam. No i myślę, co miało wpływ na takie moje samopoczucie. Kąpiel wieczorna w wannie była dosyć ciepła, ale nie powinna spowodować aż takich efektów.

No i przypomniałam sobie. To sprawa leków. Depresji nie mam dawno.  Nawet zaczęłam zapominać, jak ona wygląda. Jednak połówkę jednej maleńkiej tabletki Parogenu, czyli 15 mg. biorę na polecenie prowadzącego lekarza neurologa każdego dnia rano. I czuję się świetnie. Wczoraj przygotowałam sobie, jak zwykle leki na rano i na wieczór i te na wieczór połknęłam, popiłam wodą i w tym momencie zorientowałam się, że to były leki wieczorne. Pomyślałam, że nie stało się nic wielkiego. Najwyżej te poranne wezmę następnego dnia po śniadaniu. Ale nie skojarzyłam, że wśród tych leków była i połówka Parogenu. No i się zaczęło.

Kiedyś bez tej połówki leku pojechałam do Warszawy na jakąś wizytę i ledwo do domu dojechałam. Nie miałam siły wysiąść z samochodu.( Mąż zawsze po mnie wyjeżdża do stacji.) Dobrze, że wiem, co spowodowało u mnie taki spadek formy, bo już się wystraszyłam, że wyskoczyło coś nowego.

17:36, kobietawbarwachjesieni
Link Komentarze (6) »
wtorek, 20 lutego 2018
I coś nowego.

                           

Znalazłam program Inkscape podstawy. Nie nauczyłam się wiele, ale już załapałam jakieś detale z instrukcji. Mała rzecz a cieszy.

Jutro jadę do przychodni Foot Medica, gdzie przyjmie mnie pani fizjoterapeuta, zbada moje nogi na różnych urządzeniach, w tym na podoskopie i tego samego dnia dostanę zrobione na miarę wkładki do butów. Początkowo będę się musiała stopniowo do nich przyzwyczajać. Już mnie o tym uprzedzono. Z tymi wkładkami wiążę sporo nadziei, ale gdyby okazały się zwykłym niewypałem, to mam już inny pomysł, jak pomóc moim nogom. Nie należę do osób, które się poddają. Już dużo lepiej chodzę, ale nie jest to szczyt moich marzeń. Mam nadzieję, że jeszcze będzie całkiem dobrze. A jeżeli nie będzie, to trudno. Wtedy będę miała świadomość, że wykorzystałam wszystkie znane mi możliwości. Że niczego nie zaniedbałam. Należę do ludzi nie tylko dociekliwych, ale i konsekwentnie, z uporem maniaka, dążącym do celu.

I piękna muzyka.

Ennio Morricone - La califfa.

17:26, kobietawbarwachjesieni
Link Komentarze (10) »
sobota, 17 lutego 2018
Nauka nie idzie w las, tylko w nas.

Dziś wpadł do nas wnuk i pokazał mi jak należy wstawiać napis w grafice, aby biegł on od lewej strony do prawej, czyli tak, jak w zeszycie.Musiałam poznać raptem dwa nowe kliknięcia i wszystko jest już prawidłowo.

Napisy można też ustawić inaczej.

I z góry na dół.

Zdobyłam minimalną ilość nowej wiedzy, a zadowolona jestem, jakbym pokonała wysoki szczyt.

Cieszę się, bo już wiem dlaczego litery ustawiają się w nowy sposób, a nie wciąż tak samo.

18:46, kobietawbarwachjesieni
Link Komentarze (16) »
piątek, 16 lutego 2018
O czym tu pisać?

O czym tu pisać? O tym, że za oknem jest szaro i mglisto, a ja siedzę w domu i staram się na siłę wyrwać jakąkolwiek sensowną myśl z głowy i wstawić ją do mojego bloga? Z ogromnym niepokojem stwierdzam, że moje próby są bezskuteczne. Nie ma czego wyrywać. jest pustka. Jałowa pustynia.

Wiem, że pisanie jest dla mnie ważne, bo to mój kontakt z ludźmi i ze światem. Życie starszego człowieka, a już człowieka po 80-tce w szczególności, jest pełne monotonii. I chociaż zegar nieubłaganie odmierza czas, to ten czas nie jest wypełniony jakimiś ciekawymi zajęciami. Wlecze się. W takich chwilach przypominają mi się rozmowy chłopów z "Indyka" Sławomira Mrożka.


 Rozmowy chłopów

wyjęte z Indyka
sztuki Sławomira Mrożka z 1960 roku

 

Pierwsza rozmowa chłopów

CHŁOP I Łońskiego roku, przed samą wiliją, krowa coś

mówiła do Marcina.

CHŁOP II Opowiedzcie no, kumie.

CHŁOP I Ano, poszedł Marcin do obory, a krowa powiedziała

do niego wedle żłoba: ,,Nie jest dobrze, Marcinie".

CHŁOP III Co nie jest dobrze?

CHŁOP I Także samo i Marcin ją zapytał: ,,Co nie jest

dobrze, krowo?" A krowa na to: ,,A tak, w ogóle to nie

jest dobrze" — i tylko siano jadła. Marcin jeszcze trochę

poczekał, bo myślał, że może co więcej powie. Stoi,

a ona nie, tylko siano je. Postał godzinę, postał i dwie,

aż go nogi zabolały, i wyszedł.

CHŁOP II Krowy, to jeszcze nie. Barany, te jak coś powiedzą!

CHŁOP III Musi była wiedząca.

(pauza)

CHŁOP II Może by zasiać co...

CHŁOP I Jjiii tam...

CHŁOP III E, mówicie...

(Chłopi podnoszą, potem stawiają dzbany i milkną)

 
Druga rozmowa chłopów.

CHŁOP I Zaś u Macieja zaskroniec wpadł do barszczu.

CHŁOP II I co?
CHŁOP I Ano nic. Maciej odłożył łyżkę i powiada: ,,Nie będę jadł".

CHŁOP III I nie jadł?

CHŁOP I Ano nie.

CHŁOP II Dobrze powiedział

(chwila milczenia)

CHŁOP III Może by zaorać co...

CHŁOP I A co?

CHŁOP III Ano, czy ja wiem... Choćby i pole...

CHŁOP I liii...

CHŁOP III Albo co...

CHŁOP II Eeeee...

(podnoszą dzbany)

Trzecia rozmowa chłopów

CHŁOP I Zasię jeden był silny okrutnie.

CHŁOP II Opowiedzcie no, kumie.

CHŁOP I Ano, zadziwił ci się on raz, aż się za głowę złapał...

CHŁOP III To i co, że się złapał za głowę? Nie dziwota.

CHŁOP I Poczekajcie krzynę. Złapał ci się on, a jako że

silny był okrutnie, głowa mu w rękach została.

CHŁOP II Musi w szyi był słaby.

CHŁOP I W szyi był słaby, ale za to w rękach silny.

CHŁOP III Silnym też nie jest dobrze.

CHłOP II Może by coś skosić?

(pauza)

CHŁOP I A co, na ten przykład?

CHŁOP II Ano, co z brzega. Może być i trawa.

CHŁOP III Eeee...

CHŁOP II Albo co insze...

CHŁOP I Aaaale...

CHŁOP II Ja ino tak...

(podnosą dzbany)

Czwarta rozmowa chłopów

CHŁOP III Idę ci ja raz, patrzę, a tu siedzi baba na

cmentarzu.

CHŁOP I E, nie mówilibyście.

CHŁOP III Kiedy prawdę mówię. Ale to jeszcze nic.

CHŁOP II A co ta baba?

CHŁOP III Ano, trzyma nogi w kałamarzu.

CHŁOP I lii... I co?

CHŁOP III Ano, zwyczajnie. Przyszedł duch.

CHŁOP II Duch?

CHŁOP III Duch.

CHŁOP I I co ten duch?

CHŁOP III Babę w brzuch...

CHŁOP II Ooo!

CHŁOP I A baba co?

CHŁOP III Baba w krzyk.

CHŁOP II Jak to baba.

CHŁOP I A duch?

CHŁOP III A duch znikł.

(pauza)

CHŁOP I Może by wyhodować co?

CHŁOP III A co, jakby już?

CHŁOP I Co podleci. Choćby i świnię.

CHŁOP II Eee, też mówicie...

CHŁOP I No to co insze. Może być i świnia futerkowa...

CHŁOP III Yyyy...

CHŁOP I Albo co...

CHŁOP II Eeee...

(podnoszą dzbany)

Piąta rozmowa chłopów

CHŁOP I Zasię u mnie indyk się ożenił z kurą.

CHŁOP II Ale?

CHŁOP III Jakże to?

CHŁOP I Ano, zwyczajnie. Na początku to nawet nie

chciał, jeno gulgotał. Alem go wziął na bok i przetłumaczył.

CHŁOP II I chciał?

CHŁOP I Coby miał nie chcieć? Ino pilnować go trzeba.

Jak ino go nie doglądam, to się tarza w pokrzywach

i nic nie robi.

CHŁOP II A kura?

CHŁOP I Kura jak kura. Jajko zniosła.

CHŁOP III Z indykiem?

CHŁOP I A coby nie z indykiem? Przecie mówię, żem mu

przetłumaczył.

CHŁOP III E, powiadacie!

CHŁOP I A coby miał nie powiadać? Cała bieda tylko

w tym, że nie jest ci ono okrągłe. (wyjmuje zza pazuchy

biały stożek i kładzie na stole)

CHŁOP II (oglądając) W samej rzeczy, spiczaste jakieś...

CHŁOP III A wyjdzie z niego co?

CHŁOP I A coby nie miało wyjść? Wyjdzie.

CHŁOP II A co?

CHŁOP I A kto to może wiedzieć? Poczekać trza.

CHŁOP III No, to poczekamy.

CHŁOP II Ano, poczekamy.

CHŁOP I No, to czekajmy...

(podnoszą dzbany)


                                          

15:43, kobietawbarwachjesieni
Link Komentarze (6) »
środa, 14 lutego 2018
Siedzę i myślę.

              

Dzisiejszy wpis rozpoczynam moją "grafiką"

Siedzę i myślę.

Aresztowano i już, na szczęście, zwolniono pana Frasyniuka - legendę Solidarności. Zastanawiam się, czy my zawsze musimy z kimś walczyć, żeby zjednoczyć się wewnętrznie. Dlaczego to, co zdobyliśmy dzięki mądrości, walce ale też i umiejętności negocjowania mądrych ludzi, niszczymy z uporem maniaka. Dlaczego w innych ludziach zamiast braci, przyjaciół, rodaków widzimy przede wszystkim zwolenników i przeciwników politycznych? Co się z nami dzieje?

Zatruta atmosfera udziela się nam wszystkim.

A ja chcę żyć w kraju, gdzie ludzie uśmiechają się do siebie w domu i na ulicy i są dla siebie życzliwi. Czy to moje oczekiwanie jest aż takie trudne do spełnienia? Przeżyłam razem z rodziną i rodakami wojnę, trudne czasy powojenne i wreszcie odetchnęłam z ulgą, gdy nasza prawdziwa wolność stała się faktem. Dlaczego z uporem maniaka niszczymy to, co z ogromnym trudem wypracowali dla nas ludzie mądrzy i odważni. Dlaczego krytykowany jest pan Owsiak i jego piękna działalność? Dlaczego w różnych środkach masowego przekazu znajdujemy dużo wiadomości, które bulwersują, a te szlachetne, wypływające ze szlachetnych ludzkich odruchów nikną wśród zalewu tych innych.

Smutno mi, bo nie wiem, czy jeszcze w swoim życiu poczuję, że wokół mnie jest atmosfera normalności. A tak bym chciała ją poczuć.

Ten smutny wpis kończę pięknym utworem muzycznym - Limelight. Ten utwór budzi we mnie nadzieję na lepsze jutro.

14:32, kobietawbarwachjesieni
Link Komentarze (14) »
niedziela, 11 lutego 2018
Apel.

Dziś mój wpis będzie bardzo krótki.

Ponieważ na moim blogu już drugi raz pojawił się skierowany do mnie, agresywny komentarz  zwracam się z apelem. Bądźmy wszyscy dla siebie życzliwi. Tyle jest złych emocji wokół nas, że chociaż w naszym kąciku niech będzie spokojnie, serdecznie i ciepło. Pokażmy tym, co się ciągle kłócą w różnych programach telewizyjnych, że można porozumiewać się z sobą z kulturą i klasą. Ja ze swojej strony zobowiązuję się do przestrzegania tych zasad.

Kobietawbarwachjesieni

 

19:57, kobietawbarwachjesieni
Link Komentarze (23) »
 
1 , 2