RSS
wtorek, 30 grudnia 2014
Wszystkiego najlepszego.

                                                    Kochani!

Niech ten Nowy Rok będzie dla Was wspaniały. Niech przyniesie dużo nowych, ciekawych i pięknych pomysłów i niech da Wam dużo szczęścia.

18:46, kobietawbarwachjesieni
Link Komentarze (23) »
piątek, 26 grudnia 2014
Święta i .......

Już po świętach.

Nastrój wigilijnego spotkania był bardzo ciepły i rodzinny. Tylko mojej ślicznej prawnusieńce chyba nie do końca podobała się spora ilość gości, bo ryknęła sobie, chowając się na zmianę za mamusię lub za tatusia. Nic dziwnego. Ma dopiero 7 miesięcy. Na co dzień jest tylko z mamą lub z tatą. Goście wpadają, co jakiś czas, ale nie wszyscy na raz. 

Ja także postanowiłam coś upitrasić i postawić na stół. W internecie znalazłam przepis na gołąbki z ryżem i z pieczarkami. No to postanowiłam je zrobić. Takiego badziejstwa, jak te gołąbki dawno nie wyprodukowałam. Po pierwsze były za wielkie, bo kapusta była duża, po drugie farsz jakiś nieudany. Oczywiście do zaniesienia na wspólny stół kompletnie się nie nadawały. Zamroziłam je i co jakiś czas męża i siebie uczęstuję tym "przysmakiem", żeby nie zmarnować pracy i jedzenia. A jest ich 15 sztuk. Jedna sztuka starczy na obiad dla nas dwojga. Całe szczęście, że przepis na paszteciki był sprawdzony i tu nie miałam się czego wstydzić. Paszteciki były niezłe.

No i w drugi dzień świąt, po zjedzeniu na obiad połowy gołąbka z ziemniakami mogłam spokojnie usiąść do komputera.

Od razu się pochwalę, że udało mi się zrobić cień w programie graficznym i jestem z tej nabytej umiejętności bardzo zadowolona. Niżej podaję grafiki dzisiaj wykonane.

                                                         

                                                                                      

            Skoro Ala ma kota, to musi być i kot. A oto kot, a właściwie kotka w całej swojej okazałości.

....................................................................................................................................................

Niestety kotki nie będzie, bo dawno zdjęć nie wstawiałam i nie wiem ile trzeba obraz rozciągnąć. Czyli kicha. A może ktoś wie? Będę wdzięczna.

 

18:12, kobietawbarwachjesieni
Link Komentarze (8) »
wtorek, 23 grudnia 2014
Wesołych Świąt.

Wszystkim Blogowiczkom i Blogowiczom przesyłam moc najserdeczniejszych życzeń. Życzę Wam aby spotkania rodzinne były ciepłe i spokojne. Aby zdrowie zawsze Wam i Waszym Bliskim  towarzyszyło, a słonko uśmiechało się do Was nieustannie. Niech w sercu każdej i każdego z Was zagości na stałe radość i szczęście. Wszystkiego, co najlepsze Kochani.

Kobieta w barwach jesieni.

20:30, kobietawbarwachjesieni
Link Komentarze (22) »
niedziela, 21 grudnia 2014
Święta za kilka dni.

Życzenia świąteczne złożę przed samymi świętami. Na razie zbieram siły przed przedświąteczną robotą. Niby nic wielkiego nie planuję, ale biorąc pod uwagę tempo mojej pracy w ostatnim okresie, będzie to spory wysiłek. Oczywiście muszę jutro wstać przynajmniej o godz. 8 i nie mogę posypiać w ciągu dnia. Jak dotąd posypianie najlepiej mi wychodziło. Myk pod kołdrę o jakiejkolwiek godzinie i już mnie nie ma. Jeśli chodzi o sen, to wyczytałam w internecie, że mózg bardzo go potrzebuje, bo jest to czas wymywania różnych toksyn. Dotąd nigdy nie myślałam, że tych toksyn mam aż tak dużo. Ale widocznie natura wie, co robi. Dziś chyba pierwszy raz zrobiłam kilka prawidłowych kroków porażoną kończyną poprawnie włączając do ruchu całą nogę i stopę z palcami. Nie wiem, czy to jest sprawa snu, ale może...

Znowu nadzieja, która ostatnio lekko już przywiędła, na nowo odżyła. - A może wiosną, gdy założę letnie sandałki, będę mogła iść bez żadnych kłopotów - myślę sobie. Oby.

Żeby w śpiewającym tempie jutro pracować, już dziś wstawiam muzykę. Najlepsza byłaby taneczna, ale nie doszłam jeszcze do takiej sprawności. Na razie wystarczy spokojna i melodyjna.

21:25, kobietawbarwachjesieni
Link Komentarze (19) »
sobota, 20 grudnia 2014
Od jutra już coraz bliżej wiosna.

Od jutra zaczyna przybywać dnia. Huraa! Powolutku zaczniemy teraz wyłazić z szarzyzny i z ciemności. Nareszcie. Słońce to lekarstwo na wszystkie smuteczki. A jak żyją ludzie w kole podbiegunowym? Nigdy tam nie byłam i bardzo dobrze. Wystarczy mi samo wyobrażenie tego, jak tam jest.

Teraz myślę o przygotowaniach do świąt. Co prawda na wigilijną kolację jesteśmy zaproszeni, ale w święta goście pewno wpadną do nas. Trzeba się przygotować. Na obecną chwilę jadłospis jest już ustalony i pierwsze zakupy zostały już zrobione. Teraz trzeba zakasać rękawy i wziąć się do roboty.

Taką pracę przedświąteczną związaną z gotowaniem, pieczeniem zawsze bardzo lubiłam. Teraz do przygotowań świątecznych podchodzę już bez entuzjazmu. W ogóle entuzjazmu jest we mnie coraz mniej. Coraz mniej mam także siły i możliwości normalnego poruszania się. Wiem. Nie ma już takiej możliwości, żebym jeszcze kiedyś brykała jak koza. A szkoda. Już nie te lata i nie to zdrowie. Do tego szare dni i dosyć często szare myśli. Staram się nie nurkować w niepotrzebne smuteczki, bo po takim nurkowaniu czasem trudno z nich wyjść. Takie smutki sytuacji nie zmienią, a zepsują tylko nastrój.

Na zakończenie piękna muzyka i piękne słowa.

23:41, kobietawbarwachjesieni
Link Komentarze (15) »
wtorek, 16 grudnia 2014
Próbuj aż sobie poradzisz.

   To są moje dzisiejsze próby. Potrafię już wprowadzać kształty i je pochylać. W kształty potrafię wstawiać wpisy i te wpisy pochylać. O kolorach już nawet nie wspominam, bo to oczywistość. Wiem już, że jeżeli gdzieś na ekranie zrobi się niechcący nawet malutka kropeczka, to strona ją obejmie.

   Wciąż nie umiem dawać wpisów na okręgach lub w okręgach. Pewno to jest prościzna, ale jeszcze nie dla mnie. Nie umiem także jeszcze różnych innych rzeczy. Dziś nad tą grafiką siedziałam kilka godzin i na razie starczy. Nie wszystko na raz.

   Dziś jeszcze tylko będzie śpiewnie. Co prawda nie wiem, co słowa piosenki znaczą, ale melodia i sam głos piosenkarza są piękne.

   Oj trzeba się uczyć języka obcego, bo to trochę wstyd być analfabetką.

16:47, kobietawbarwachjesieni
Link Komentarze (17) »
niedziela, 14 grudnia 2014
A może by tak...

   Maraton spania mam już za sobą. Dziś jest już normalnie, jak zwykle. Chętnie pójdę spać, ale około godz. 22, 24.

   A co poza tym? Chyba nowością jest to, że zaczynam przyzwyczajać się do myśli, że z kręgosłupem, biodrami i nogami lepiej już nie będzie. Po ponad dziewięciu latach chyba się poddaję. Do tej pory walczyłam jak lew, ale ile jeszcze walczyć można? Przychodzi mi do głowy myśl, że przez tę walkę i jednostronne patrzenie na sprawę może umyka mi coś innego  ważnego? Do tej pory skoncentrowana byłam na chodzeniu. A może, jak przestanę się napinać, to chodzenie samo zacznie wracać do normy? A jak nie zacznie, to głową muru nie przebiję.

   No więc szukam nowych zajęć dla siebie. Jest to bardzo inspirujące zadanie. Na razie lotem błyskawicy przelatują mi przez głowę różne pomysły, poważne i takie zupełnie bez sensu. A może by malowanie, a może by papieroplastyka, którą kiedyś zajmowałam się po amatorsku, a może robótki ręczne, a może by powrócić do pracy poważnej i zarzuconej jakiś czas temu?

   Za oknem ciemno, pada deszcz, a w domu cieplutko i dobrze. Właśnie zjadłam pyszną kolację - kanapki z masłem, cebulką, sałatą, papryką, pomidorem i ogórkiem. Na kanapkach układałam wszystko jedno na drugim. Trochę trudno było to jeść, ale pychota wyjątkowa. Polecam.

   I w taki oto całkiem miły sposób, z głową pełną nowych pomysłów, spędza czas pewna starsza pani wkraczająca w osiemdziesiąty rok życia. 

   Pozdrawiam wszystkich Blogowiczów i życzę inwencji twórczej.

                                                                    

21:11, kobietawbarwachjesieni
Link Komentarze (11) »
sobota, 13 grudnia 2014
Cieplutko i sennie sie zrobilo.

Prawie cały dzisiejszy dzień minął mi na spaniu. Sama zachodzę w głowę, co się dzieje. Rano kolo siódmej obudził mnie mąż. Mieliśmy jechać do sklepów. Powiedziałam, że rezygnuję z wyjazdu i zasnęłam. Około godz 9-ej wstałam, wzięłam leki, zjadłam śniadanie i znowu pod kołdrę, gdzie było cieplutko i sennie. Spałam do godzin popołudniowych. Około 15-ej wreszcie wstałam lekko jeszcze niedospana. Gdybym teraz się położyła, to kilka minut i znowu bym odpłynęła w marzenia senne. Lekarka powiedziała, że być może następuje rozluźnienie po lekach. Może.... Może w końcu przestaną mi skakać palce prawej nogi. Dobrze by było.

W przerwie spania rzuciłam okiem na ekran telewizora. Właśnie szła manifestacja z głównym jej inicjatorem - Kaczyńskim na czele. Biskupi w ostatniej chwili wycofali się pod presja Watykanu. Podobno było kilkadziesiąt tysięcy demonstrantów. Na oko nie było widać aż takiej ilości. Raczej wyglądało to na przedświąteczny czas koło Centrów Handlowych.

A ja idę na kolację i lulu pa. Może jutro wróci mi energia i będę mogła wziąć się do jakiejś roboty. Dobranoc.

19:04, kobietawbarwachjesieni
Link Komentarze (11) »
środa, 10 grudnia 2014
Grunt to odwaga.

Jestem już w domu. Wróciłam z podróży. Żyję i to nawet całkiem nieźle. Pani dr powiedziała, że jestem otwarta i że mam pozytywna energię. Dodała także, że patrzy jak ja sobie radzę i uczy się jak można sobie radzić na starość. Czyli była bardzo miła, starała się budować moją wiarę we mnie samą i w moje własne siły. (Inaczej mówiąc, wcisnęła mi parę farmazonów.) Z gabinetu wyszłam silniejsza niż weszłam i chyba o to chodziło. Wiem, że takie słowa są po prostu grzecznościowe, mimo to wolę takie niż inne, np.: Trudno . - Musi się pani pogodzić z tym, co jest, bo inaczej nie będzie. - Taka wypowiedź od razu by mną rzuciła. Po pierwsze nic nie muszę. Po drugie pogodzenie się z czymkolwiek, to jest wyłącznie moja sprawa i nikt nie będzie mi tego nakazywał. A czy będzie inaczej, czy nie, to czas pokaże. Podobne wypowiedzi słyszałam wcześniej od koleżanek i zawsze wtedy się zajeżałam i odpowiadałam bardzo emocjonalnie.

Tak więc sprawę wizyty mam za sobą. Nie wiem, czy w najbliższym czasie wybiorę się do Warszawy. Jest zimno. Okres zaziębień. Po co licho kusić. Przy okazji tej podróży uświadomiłam sobie, co to znaczy powiedzenie:"Być komuś kulą u nogi". Kule chronią trochę kręgosłup, ale jest to rozwiązanie niewygodne. Nie można ich nigdzie postawić, bo się przewracają. Pętają się koło rąk, uniemożliwiając wykonywanie tymi rękami czegokolwiek. O noszeniu jakiejkolwiek torebki w ręku, choćby plastikowej, nie ma mowy. Ale widocznie przyszedł czas, że trzeba się do nich zacząć przyzwyczajać. Podobno - Jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma.

We wszystkim można podobno jednak znaleźć zarówno negatywne jak i pozytywne cechy. Jeśli chodzi o kule, to ich pozytywną stroną jest to, że w każdym środku lokomocji można siedzieć. A biorąc pod uwagę fakt, że stanie z bolącymi - kręgosłupem, biodrami i nogami nie należy do przyjemności, nie jest to sprawa bez znaczenia. I tym bardzo optymistycznym stwierdzeniem o pozytywnych cechach kul, kończę dzisiejszy wpis.

20:01, kobietawbarwachjesieni
Link Komentarze (4) »
wtorek, 09 grudnia 2014
"Ale jestem dzielna".

Jutro jadę do Warszawy. No i co z tego? Otóż to, że zaczęłam czuć niepokój przed wyjazdem. Podejrzewam, że bezpośrednią przyczyną tego niepokoju jest komentarz mojego męża. Coś wspomniał o moich latach i dodał, że dziwi się, że jadę. Od razu przypomniało mi się to, co powiedziała  moja starsza ode mnie koleżanka. Stwierdziła, że od 8o roku życia nie była już w Warszawie. I nagle poczułam się lekko zagrożona. Osiemdziesiątka przecież do mnie też się uśmiecha, powolutku, ale jednak. Oczywiście jadę, bo jak się poddam emocjom to się unieruchomię na amen. A ja chcę jeszcze żyć. Może gdzieś pojechać, coś zobaczyć. I tak jestem unieruchomiona przez kłopoty z kręgosłupem, biodrami i nogami. Wezmę jednak kule, które choć nie są wygodne trochę wspomogą mój kręgosłup. Poza tym założę pas rahabilitacyjny. Do odważnych świat należy - mówię sobie - ale serce mocniej mi bije i czuję dwie emocje zupełnie przeciwstawne -  lęk przed jazdą i chęć jazdy równocześnie. Co ma być, to będzie. W razie czego mam komórkę.

23:49, kobietawbarwachjesieni
Link Komentarze (14) »
 
1 , 2