RSS
piątek, 30 grudnia 2016
Życzenia na Nowy Rok!

 

                    

 

Wszystkim moim Rodakom żyjącym w kraju i  poza granicami, oraz wszystkim ludziom na świecie życzę, aby ten nadchodzący rok był lepszy od obecnego. Aby każdemu przyniósł spokój, pogodę ducha, uśmiech i szczęście. Niech każdego z nas prowadzi przez cały rok 2017 jego szczęśliwa gwiazda. Życzę, żeby znalazły szczęśliwe rozwiązanie wszystkie problemy, które były trudne do rozwiązania w roku 2016.

             

             Wszystkiego najlepszego!

 

11:56, kobietawbarwachjesieni
Link Komentarze (28) »
środa, 28 grudnia 2016
Rozważania poświąteczne.

 

     

Dzisiejszy wpis zaczęłam cytatem z dzieł Jana Pawła II, nie tylko dlatego, że to jest myśl naszego wielkiego Rodaka, ale przede wszystkim dlatego, że myśl ta pobudza do działania, daje nadzieję, otwiera różne możliwości. A dziś, po świętach i po niedawnym  biesiadowaniu przy zastawionych stolach jestem jakaś rozlazła, z lekka apatyczna i ciężko myśląca.

Właśnie siedzę przy biurku i zastanawiam się, czym mogłabym wypełnić ten czas, który mi jeszcze pozostał? Muszę przy tym brać pod uwagę moją kondycję umysłową. Co prawda z myśleniem u mnie jest jeszcze całkiem nieźle ( choć dzisiaj widzę wyraźny jego spadek), ale wiek robi swoje i trudno przewidzieć, nawet to, jak będzie w najbliższej przyszłości, a co dopiero mówić o dalszej perspektywie czasowej. Wczoraj przeczytałam w internecie, że jedna z blogerek, która świetnie gotuje, piecze i dusi, przed każdym rozpoczynającym się sezonem planuje, ile i jakich przetworów zrobi na zimę dla rodziny. Ja robię, to co mi wpadnie w oczy na straganie. Słoiki napełniam i wynoszę do piwnicy. Moje działanie jest spontaniczne. Podobnie jest z pracą umysłową. Nagle zapalam się do czegoś i ta praca pochłania mnie całkowicie, a kiedy indziej nudzę się, jak mops i nic mi się nie klei. Podejrzewam, że planowanie nic by tu nie zmieniło. Chyba lepiej każdego dnia z rana z ciekawością rozejrzeć się dokoła i znaleźć coś nawet maleńkiego, co zaciekawi, pobudzi wyobraźnię i skłoni do działania.

Nie wiem, o czym śpiewa Elvis Presley, ale bardzo podoba mi się muzykalność utworu i sposób jego wykonania. Chciałam przez chwilę znaleźć się w świecie nastoju i emocji.

19:34, kobietawbarwachjesieni
Link Komentarze (18) »
poniedziałek, 26 grudnia 2016
Po świętach

                                          

Święta, święta i po świętach! No i dobrze. Co prawda święta są miłą odmianą w życiu codziennym, ale gdyby tych świąt było zbyt dużo, to mogłyby zmęczyć człowieka. Przed świętami przynajmniej jest jakieś kręcenie się po domu, gotowanie, pieczenie, resztki sprzątania, czyli jest jakaś aktywność fizyczna. A co robić w czasie świętowania? Nie wypada łapać się za żadną pracę. Trzeba odpoczywać. No i w ramach tego odpoczywania pospałam sobie dziś w dzień zdrowo. Teraz siedzę i myślę jak ponownie uregulować pracę żołądka, który nagle się zbiesił i odmawia posłuszeństwa. Obstawiłam się już lekami na trawienie, ale leki ziołowe cudów nie zdziałają. Trzeba znowu dobrze ustawić dietę, a tu w lodówce tyle jeszcze świątecznych potraw, które zbyt długo stać nie mogą, a szkoda je zmarnować.

W Demotywatorach znalazłam obrazek, który świetnie pasuje do świątecznego obżarstwa.

                           

 

21:54, kobietawbarwachjesieni
Link Komentarze (21) »
niedziela, 25 grudnia 2016
Dziś Wigilia.

                  

Nie wiem, jakim cudem zrobiłam te gwiazdki. I na dodatek gwiazdki szybko zapisały się w obrazach, a  później wskoczyły do bloga. Sama sobie gratuluję. Gdy otworzyłam stronę Inkscapa, to zamiast gwiazdek pojawiał się kwadracik, z którego nic nie można było zrobić, nawet go pokolorować. a tu wieczór wigilijny. Wyglądamy pierwszej gwiazdki na niebie. No i się zaparłam i dotąd szukałam różnych możliwości, aż gwiazdka się znalazła, ale tylko taka. Innej jeszcze nie potrafię zrobić.

No i żeby zrobiło się świątecznie nie tylko w domu, ale i na blogu piękna kolęda.

 

01:23, kobietawbarwachjesieni
Link Komentarze (10) »
sobota, 24 grudnia 2016
Życzenia!

Wszystkim Blogowiczom i Ich Rodzinom życzę dużo zdrowia, ciepła i bliskości przy wigilijnym stole i nadziei na lepsze jutro!

                                                 kobietawbarwachjesieni

08:51, kobietawbarwachjesieni
Link Komentarze (22) »
wtorek, 20 grudnia 2016
A tak potrzebny jest spokój i poczucie bezpieczeństwa.

                           

I znowu zginęli niewinni ludzie.w Berlinie na kiermaszu Dożyliśmy bardzo niespokojnych i niebezpiecznych czasów. Co winni byli ludzie w Berlinie na jarmarku, których terrorysta rozjechał ciężkim samochodem z załadowaną naczepą? Czym zawinił polski kierowca, który wykonywał swoją trudną pracę? Nie mieści się w głowie, że można zabić kierowcę, bo potrzebny jest bandziorowi samochód do wykonania zbrodniczego dzieła, że można miażdżyć niewinnych ludzi tylko dlatego, że są innego wyznania, że mają inne wartości, czy kolor skóry.

No a w Polsce też spokoju nie ma. PiS nie ustępuje, bo pewno wie, że ustąpienie byłoby jego ostateczną klęską. Ludzie walczący o swoje prawa też nie cofają się. Co dalej będzie? - Takie pytanie ciśnie mi się na usta. Ja nie myślę już o sobie. Chcę, żeby moje dzieci, wnuki i prawnuki żyły w spokojnym, bezpiecznym i rozwijającym się kraju.


Trzeba zmienić temat, bo ja w chwili obecnej na nic nie mam wpływu, a denerwować się tylko tym, co się dzieje nie ma najmniejszego sensu. Wpływ będę miała, gdy trzeba będzie pójść do urny wyborczej, ale nie zanosi się na to, żeby to miało szybko nastąpić.

Muszę się pochwalić, ze dziś sama poradziłam sobie z kodowaniem tekstu. Po uważnym przeczytaniu wskazówek kliknęłam w kilku miejscach i powrócił do bloga kolor i litery takie jak: ł, ą, ę itd. Ale nie radzę sobie z programem Inkscapa, a program ten w poprzednim komputerze nie sprawiał mi żadnych trudności. Dziś grafika jest niewybarwiona. Przerzucanie jej do Obrazów w komputerze trwa tak długo, że boję się, że przeciążam komputer i zwykle po kilkunastu minutach go wyłączam, zresztą z ogromnym trudem.  Znowu muszę poczekać na zięcia, lub na wnuka.

W czwartek idę na ostatni masaż nóg przed przerwą. Pan rehabilitant porozluźniał mi mięśnie w nogach i w lędźwiowym odcinku kręgosłupa. Powinnam lepiej chodzić, a jak chodzę, lepiej nie mówić.

Jeszcze coś pięknego na poprawę nastroju i dobranoc, bo za oknem już dawno jest ciemno, chociaż to dopiero godzina 17,40. W ostatnim czasie jestem ogromnym śpiochem.

 

 

 

18:03, kobietawbarwachjesieni
Link Komentarze (27) »
poniedziałek, 19 grudnia 2016
Pozostał tydzień do Świat Bożego Narodzenia.

 

                                    

Ostatnia niedziela przed Świętami Bożego Narodzenia, więc wybraliśmy się z mężem do kościoła. Ostatnio marzną mi nogi (pewno zbyt dużo siedzę), więc postanowiłam założyć najcieplejsze buty, jakie miałam w domu. Buty te zostały kupione wiele lat temu, ale ponieważ nie były one dla mnie wygodne ze względu na deformacje moich stóp, więc ich nie nosiłam. Pomyślałam, że na jazdę samochodem i króciutkie przejście do kościoła będą w sam raz. Założyłam je  i wyszłam na dwór. Były bardzo niewygodne i zachowywały się jak klocki na nogach, ale już nie wracałam do domu.

    

 Po powrocie z kościoła szybko przygotowałam coś do zjedzenia przed wzięciem leków, wyszłam na chwilę na korytarz i nagle noga poleciała mi w tył. Obejrzałam się i zobaczyłam, że stoję na niepełnym bucie. Obcas leżał obok a dalej coś w rodzaju pokruszonego cementu. Pokuśtykałam na górę, aby się przebrać i tu odpadł mi obcas od drugiego buta.

Całe szczęście, że wydarzyło się to wszystko w domu. Gdybym te obcasy straciła na schodach prowadzących do kościoła, to mogłam tam się przewrócić i połamać sobie kości, lub uszkodzić implant w kręgosłupie.

      

Nie wiem, jak te buty były zrobione. Czy jest możliwe, że od stania w ciepłym domu w suchej szafce skrachciały im spody? Mam buty skórkowe kilka lat wcześniej kupione przed tymi, które się rozleciały i wciąż są dobre, tylko źle mi się w nich chodzi, bo są na koturnie, a ja mam zdeformowane cale stopy. (Halluksy, sterczące wykrzywione palce itd.) Więc to nie o długość stania butów chyba chodzi. Pokazuję je na zdjęciach, bo gdybym ich sama nie zobaczyła, to nie wiem, czy uwierzyłabym, że jest możliwa taka historia. Cała cholewka jest w bardzo dobrym stanie. W środku jest futerko. Zastanawiałam się, czy nie oddać ich do szewca. Może je wykorzysta jako wierzch nowych butów. Oddam je za darmo, jeśli tylko szewc będzie je chciał.

 

 

21:26, kobietawbarwachjesieni
Link Komentarze (16) »
sobota, 17 grudnia 2016
Pytanie. Jakie będzie jutro?

                              

Dziś cały dzień przesiedziałam przed telewizorem. Pytanie  postawione w tytule nie opuszcza mnie. Jestem bardzo zaniepokojona i jednocześnie budzi się we mnie nadzieja na normalność w kraju. Gdyby nie mój wiek i to, że z trudem dochodzę o kijkach, albo z chodzikiem do pobliskich sklepów, to być może pojechałabym do Warszawy. Ale to jest tylko takie gadanie. Nie wiadomo, jak by było, gdybym dobrze chodziła. Być może też bym się nie ruszyła z miejsca. W pewnym wieku ludzie robią się już mniej ruchliwi. Często spacer po mieszkaniu im wystarcza.

Rozumiem, że ludzie mogą mieć różne poglądy, ale dla mnie zawsze ważne było, aby decydowały argumenty i wola większości w społeczeństwie. Wychowana byłam w domu, gdzie wpojono nam - dzieciom, że nie wolno rzucać bezpodstawnych oskarżeń, ani przekazywać dalej plotek. Gdy tylko coś krytycznego powiedziałam o innym człowieku, to słyszałam. - Widziałaś to? Słyszałaś? A skąd wiesz, że to jest prawda? - I dla mnie dziś ważne jest każde wypowiadane słowo i odpowiedzialność za to słowo. Jego znaczenie i kontekst, w jakim jest użyte. Toteż nie jestem w stanie zaakceptować obecnych "dyskusji" tak w Sejmie, jak i poza nim. Brzydzą mnie te wszystkie haki, pomówienia (z których zawsze coś obrzydliwego zostanie na pomówionym człowieku), to przeglądanie życiorysów w poszukiwaniu czegoś do wykorzystania.

Jestem człowiekiem pamiętającym wojnę i czasy po jej zakończeniu. Różnie było. Ale ludzie w większości stanowili wspólnotę. Budowali kraj od podstaw, bo właśnie wtedy kraj był w ruinie. Warszawa była w gruzach, wsie przeorane okopami, domy spalone, lasy zryte i powalone pociskami. I próba odbudowy tego wszystkiego. Pamiętam także czasy, gdy nie tylko po kawałek mięsa, czy wędliny, ale nawet po mleko, czy inne produkty spożywcze stało się w sklepach w długich kolejkach. Pamiętam samochód ciężarowy, który zajechał do sklepu mięsnego. Na brudnej podłodze leżały pęta zwyczajnej kiełbasy, a panowie z transportu chodzili po niej w gumowych butach. W tych samych, w których chodzili na co dzień.

Te czasy, na szczęście, mamy już za sobą, ale wiem jedno. Nic nie jest raz i na zawsze dane. O to, aby było w kraju dobrze musimy się wszyscy starać. Nie pomagają w tym podziały ludzi na lepsze i gorsze sorty. Nie pomaga sianie nienawiści i walka z przeciwnikami bez przebierania w środkach.

Wierzę mocno w to, że Polacy to dumny i mądry naród, który potrafi wyjść z różnych zawirowań obronną ręką.

Uff! Dopiero teraz napięcie ze mnie spadło.

17:29, kobietawbarwachjesieni
Link Komentarze (28) »
piątek, 16 grudnia 2016
A co dziś nowego?

                                         

W Sejmie dziś awantura. Siedziałam przed telewizorem i nie wierzyłam własnym oczom i uszom. Dziennikarze nie mają prawa przebywać na korytarzu Sejmu. Takie prawo ma wejść lada chwila. Pewno lepiej byłoby w sejmie bez dziennikarzy. Zadają posłom niewygodne pytania i później nagrany materiał pokazują w telewizji. Gdyby ich wyrzucić, byłby święty spokój. Nawet gdyby były na sali plenarnej jakieś przepychanki słowne, to odbywałyby się we własnym gronie, bez zbędnego ich upubliczniania. Gdy słuchałam wypowiedzi prezesa i widziałam zachowanie marszałka Sejmu, to nie miałam ani cienia wątpliwości, że po Trybunale Konstytucyjnym dziennikarze będą kolejni w rozgrywce partii rządzącej.


A ja dziś ratowałam się duszoną cebulką przed zaziębieniem. W domu 20 stopni ciepła, a po mnie chodzą jakieś przykre zimna. Tego tylko by brakowało, żebym coś złapała przed wigilią i świętami. Tfu!, Tfu!,Tfu! Odpukać w niemalowane drzewo. Tego by tylko brakowało. Świnka Pepka jest już kupiona i leży w ozdobnej torebce, którą Mikołaj  zostawi pod choinką. Całe szczęście, że moja wnuczka - mama mojej prawnusieńki powiedziała, czym maleńka (2 latka) teraz najchętniej się bawi. Nie wpadłabym na to, że może to być właśnie świnka. Mnie się ta zabawka średnio podoba, ale ma się ona podobać dziecku, a nie mnie.


Ostatnio żadna robota mi się nie klei. Albo jestem śpiąca, albo zmarznięta, a stos bielizny do magla elektrycznego leży, że nie wspomnę o sprzątaniu szafek w kuchni do których zabieram się, jak pies do jeża. Czy to starość, czy lenistwo? - zastanawiam się. Pewno i jedno i drugie.

Dzisiaj nie wszedł mi kolor wypełnienia grafiki, pozostałe kolory też są jakieś rozjaśnione. Natomiast przeniosłam grafikę do bloga bez problemu, ale z innego miejsca niż wcześniejsze. Już wiem, jak sobie poradzić z przenoszeniem.

No i coś dla romantyków. Pomarzyć przy takiej muzyce nawet babcie lubią.

 

 

 

19:33, kobietawbarwachjesieni
Link Komentarze (4) »
czwartek, 15 grudnia 2016
A co dziś?

                                           

Zupełnie nie wiem, jak udało mi się wstawić moją grafikę. Siedziałam przy kombinowaniu jak sobie poradzić z problemem ze trzy godziny, bo zawzięciucha jestem i nagle myk i grafika wskoczyła. Ale dlaczego dalej nie wiem. Czuję się jak dziecko w pierwszej klasie szkoły podstawowej komputerowej. Nie wiem, jak sobie poradzić z "Alą" czyli z wykonaniem grafiki i nie wiem jak poradzić sobie z "Asem", czyli z przeniesieniem grafiki do bloga. A to w zasadzie jest dopiero pierwsza lekcja. A co będzie dalej? Nie wiem i na dziś starczy myślenia. Tak to jest, jak zmienia się komputer ze starszej wersji na nowszą. Dla młodego człowieka byłaby to tzw. pestka, a dla mnie jest to łamanie sobie głowy. Podejrzewam, że moi prawnusiowie szybciej by się połapali niż ja, w czym jest problem.


Już jest ciemna noc. Cały dzień dzisiejszy przespałam. Po powrocie do domu z rehabilitacji, nie byłam w stanie nic zrobić. Oczy same mi się zamykały. Gdybym w takim stanie zmusiła się do jakiejś pracy, to byłby to gwałt zadany własnemu organizmowi, a ponieważ ja żadnych gwałtów nie lubię, więc machnęłam się pod cieplutką kołderkę i przespałam kilka godzin. I w taki oto sposób praca, której mam w domu dużo, nie posunęła się do przodu, ani o milimetr, ale za to ja jestem teraz jak wesoły ćwierkający ptaszek. A robota podobno nie zając, nie ucieknie.


Zostało mi jeszcze tylko dwie rehabilitacje i będzie dłuższa przerwa. Pan rehabilitant porozluźniał mi napięte mięśnie nóg i teraz ja mam ćwiczyć w domu już sama zadaną pracę domową, czyli będzie to ćwiczenie prawidłowego chodu i właściwego ustawienia stopy. Jeszcze żeby jakoś opanować mimowolne ruchy środkowego palca u nogi, to już byłoby całkiem dobrze. Ale to jest poza moją kontrola. Palec sobie, a ja sobie.


Na koniec muzyka z tekstem motywującym do działania. 

20:50, kobietawbarwachjesieni
Link Komentarze (8) »
 
1 , 2