RSS
piątek, 29 marca 2013
Przed Wielkanocą.

Myślałam, że już nie będę pisała o Świętach Wielkanocnych, ale znalazłam taki obrazek, który pasuje do obecnych nadzwyczajnie.

18:34, kobietawbarwachjesieni
Link Komentarze (3) »
czwartek, 28 marca 2013
Przyjaźń

Wzrusza mnie ten obrazek. Tyle w nim miłości, opiekuńczości, okazywanej sobie bliskości i to między kim, a kim? Między psem i kotem. A nawet w przysłowiu mówi się, że lubią się, jak pies z kotem, czyli, że w kontaktach między nimi zwykle "pierze" leci. A tu proszę. Najpiękniejsza miłość. A może to jest pies znaleziony i przygarnięty, który w taki sposób odwdzięcza się za okazane mu serce? A może ma on w sobie dużo ciepłych uczuć i potrafi je wyrazić?

Gdyby jeszcze skłóceni ludzie potrafili tak się zachować, jak te dwa zwierzęta na obrazku. Szczególnie, że Święta Wielkanocne przed nami. I gdyby przykazanie "Miłuj bliźniego swego, jak siebie samego" było przykazaniem stosowanym w życiu przez wszystkich ludzi. 

Ale odleciałam w świat marzeń.

21:01, kobietawbarwachjesieni
Link Komentarze (11) »
środa, 27 marca 2013
Coś się popsuło i wrażenia po lekturze książki

Komentowałam różne wpisy i nagle mi się zaparło. Jeszcze kilka dni wstecz było dobrze, a dziś jest źle. Nie mogę znaleźć pod wpisami polecenia dodaj komentarz. Nie wiem, czy to ja czegoś nie widzę? Inne komentarze są, czyli że inni umieli wejść i napisać, a ja nagle nie potrafię.

Od razu niepokój. A może coś nieciekawego ze mną się dzieje? Ale co? Od razu przelatują mi przez głowę wyrazy: początek demencji, Alzheimera. Tfu. Lepiej nie krakać. A może to tylko gorszy dzień? Wiem. Jestem panikarą, a tu potrzebny jest spokój.

Z tym spokojem jest łatwo, gdy nic niepokojącego się nie dzieje. Jednak, gdy podskoczy ciśnienie, albo w głowie jest jakiś ucisk, to od razu wyłazi lęk.

Nie jestem pewna, czy dzisiejszego spadku nastroju sama sobie nie zafundowałam. Ostatnio trochę się mówi o przeżyciach d-ra Ebena Alexandra, który, jak podają, w czasie śpiączki odwiedził niebo. Ponieważ ostatnio ukazała się jego książka na ten temat zatytułowana Dowód, oczywiście, natychmiast ją kupiłam i wczoraj wieczorem jakiś czas czytałam. Lepiej wiedzieć, co inni przeżywają wybierając się w zaświaty- pomyślałam. - Lekarz, neurochirurg, profesor chyba jest wiarygodny?

Po przeczytaniu iluś tam stron książki, mam bardzo mieszane uczucia. Po pierwsze, moim zdaniem, jest ona źle napisana. Jego przeżycia z czasu choroby są przeplatane opowieściami rodzinnymi, jak tort kremem. Po drugie pan doktór, jak zauważyłam, mówi nie tylko to, co sam przeżył, ale także mówi za swoich bliskich, co pomyśleli, co czuli i mówili, a to, według mnie, mogliby powiedzieć tylko ci bliscy. W sumie czyta się to, jak baśń.

Myślę, że lepiej było porozmawiać z jakimś dobrym dziennikarzem i zrobić wywiad-rzekę. Wtedy pan doktór przyparty do muru pytaniami musiałby odnieść się do różnych spraw, które nie są do końca przekonywające.

A ja ciekawości swojej nie zaspokoiłam, co było zresztą do przewidzenia, wydałam niepotrzebnie ileś tam złotych i jeszcze dziś mam jakieś zaburzenia nastroju.

19:03, kobietawbarwachjesieni
Link Komentarze (8) »
niedziela, 24 marca 2013
Wspomnienia i nie tylko.

Mróz i mróz, a wiosny wciąż nie widać. Psy siedzą w ogrzewanej budzie, ptaki powróciły do karmnika, a mnie nie chce się nosa z domu wysadzić. Kwiecień za kilka dni i nie widać nadchodzącego ciepła.

A pamiętam taki piękny, ciepły początek kwietnia. Miałam 22 lata i poszłam wieczorem z moim chłopakiem na spacer. To był niezapomniany wieczór. Inny i piękniejszy był wtedy świat. Psy szczekały, jakoś radośnie. Zieleń intensywnie pachniała świeżością. Przyjazne i piękne było wszystko dookoła. I woda w rzece i wąska ścieżka nad nią i księżyc, który oświetlał nam drogę. Wszystko. I nie było mi zimno, choć ubrana byłam tylko w spódniczkę i bluzkę, a na gołych nogach miałam klapki. Byłam zakochana. I to chyba jest odpowiedź.

Czy miłość i młodość mogą aż tak bardzo zmienić postrzeganie świata? Chyba tak. I pewno dlatego ludzie niezależnie od wieku chcieliby czuć tę młodość i to, co ona z sobą niesie.

Dziś jestem młoda już tylko duchem. Ciało poddaje się upływowi lat. Ciepło, to fizyczne z lekka przestygło. Gdy wybieram się spać, to w pierwszym rzędzie w łóżku ląduje termofor z gorącą wodą, a dopiero później ja. Myślę sobie jednak, że najważniejsze jest, aby mieć ciepło wewnętrzne, dystans do tego, co się dzieje wokół, pogodę ducha i uśmiech na twarzy.

22:43, kobietawbarwachjesieni
Link Komentarze (11) »
czwartek, 21 marca 2013
Sztuką jest odnaleźć w sobie siebie.

Komentarz pod zdjęciem jest dla mnie dzisiaj jednocześnie tematem do przemyśleń. Według mnie, jest to temat MORZE.

Odnaleźć prawdziwego siebie nie jest łatwo. Być może całkowite poznanie nie jest nawet możliwe. Można tylko dążyć do poznania. Przychodzi mi do głowy myśl, że człowiek z całym swoim rozumem, nabytą wiedzą, z emocjami i duchowością, z bogactwem doświadczeń, pragnień i z tym wszystkim, co zamyka się w słowie CZŁOWIEK, jest jak ogromny wszechświat pełen tajemnic i mrocznych zaułków.

23:09, kobietawbarwachjesieni
Link Komentarze (5) »
środa, 20 marca 2013
Wyizolowanie się.

Znam kobietę, która jeszcze 10 lat temu była pełna życia, ciekawości świata i ludzi, która potrafiła bardzo sensownie podejść do różnych problemów własnych i cudzych.                   Dziś, to już nie jest ten sam człowiek. Zamknięta w sobie, schorowana, niedosłysząca, niedowidząca i samotna. Jeszcze kilka lat wstecz można z nią było porozmawiać o różnych sprawach. Dziś jest ogromnie skoncentrowana na sobie, na swoich dolegliwościach i na niepokoju, który chwilami przechodzi w paraliżujący strach. Mieszka sama. Nie chce iść mieszkać do rodziny i oszczędza na wszystkim, na czym tylko może. To oszczędzanie nie byłoby zastanawiające, bo ma niewielką emeryturę, gdyby nie to, że ileś lat wstecz emeryturę miała taką samą, a oszczędzanie polegało na niewydawaniu zbyt dużych pieniędzy, jeśli nie było takiej potrzeby. Dziś jest inaczej. Ma żal do ludzi, że odsunęli się od niej. Sama do nikogo nie chce chodzić.

Dlaczego o tym piszę? Bo sama jestem już stara i zastanawiam się nad tym, co zrobić, żeby nie wyizolować się ze środowiska i nie popaść w różne dziwactwa. Wiele lat temu, gdy przechodziłam depresję dobrze poznałam stany skoncentrowania się na sobie, lęki i paraliżujący strach. Znam to i chociaż to wszystko jest już dawno poza mną to bardzo łatwo jest mi wczuć się w sytuację ludzi zamykających się, przerażonych.

Zadaję sobie pytanie, co wpływa na to, że jedni ludzie nawet w swojej późnej starości są pogodni, ciekawi tego, co się wokół nich dzieje, a inni zamykają się w sobie i gorzknieją? Odpowiedź na te pytania jest dla mnie o tyle ważna, że może mieć wpływ na moją własną przyszłość, jeśli jej dożyję. Dziś nie mam żadnych problemów tej natury, ale chodzi o jutro.

Nie chciałabym zamknąć się w swoich lękach, obsesjach i dziwactwach. Żeby jednak niechcący do tego nie doprowadzić chciałabym wiedzieć, jak sobie radzić ze starością i jej różnymi ograniczeniami. Jak zadbać o siebie, aby nie być uciążliwym ciężarem dla siebie samej i dla otoczenia?

Pewną pomocą mogą być wzorce takich osób, które w swojej starości umiały sobie poradzić z tym problemem, ale same wzorce nie załatwiają jeszcze wszystkiego.

22:38, kobietawbarwachjesieni
Link Komentarze (6) »
poniedziałek, 18 marca 2013
Każdy ma takie miejsce...

Ładne wymyślili sobie miejsce dla nas, gdybyśmy chcieli w wyobraźni uciec od przygniatających nas problemów. Prawda? A może ktoś wolałby jakieś inne miejsce lub chciałby zastosować inny sposób ucieczki w marzenia?

19:07, kobietawbarwachjesieni
Link Komentarze (3) »
niedziela, 17 marca 2013
Chyba idzie nowe...

Dziś jest niedziela i byłam w kościele i po raz pierwszy od wielu lat poczułam, że jestem w nim naprawdę, a nie tylko częściowo. Co mnie zaskoczyło i urzekło? Kazanie. Inne niż wszystkie dotychczas. Tematem była Magdalena i sąd nad nią. Padały słowa o tym, że należy zrozumieć każdego człowieka, że nie należy osądzać. Że człowiek już od Adama I Ewy jest grzeszny. Taka jest jego natura. Że należy się nad takim człowiekiem pochylić. Człowiek, który sam jest grzeszny potrafi lepiej zrozumieć innego człowieka. Że kapłan jest też człowiekiem i że popełnia różne błędy i ma swoje grzechy. Ani słowa nie było o aborcji, bruździe dotykowej, środkach antykoncepcyjnych i innych dosyć często poruszanych tematach. Natomiast mowa była o tym, że człowiek grzeszy swoją cielesnością. Że Bóg jest miłosierny. I nie było wyrzutów, napominania, pouczania.

- Chyba idzie nowe - pomyślałam. - Ciekawe, czy ma to już związek z nowym papieżem?  Zaczynam mieć nadzieję, że coś się zmieni w KK na lepsze.

10:49, kobietawbarwachjesieni
Link Komentarze (6) »
sobota, 16 marca 2013
Chyba idzie wiosna.

Obudziłam się dziś rano z postanowieniem, że nie będę w ciągu dzisiejszego dnia szukała przysłowiowej dziury w całym. Co prawda, nie wiem, czy wytrwam w postanowieniu, ale spróbuję. Będzie mi o tyle łatwiej, że niebo zrobiło się błękitne i wreszcie wyjrzało jasne słońce. Ta jasność nastraja optymistycznie. Kiedy spoglądam głębiej w siebie, to widzę, co prawda, wychylające się smęty, te prawdziwe i te pewno urojone, ale dziś całe to towarzystwo upycham głęboko. Niech mi nie zatruwają pięknego dnia.

Czuć już wiosnę. Ptaki, karmione przez nas w czasie zimy, nie okupują już karmnika. Rozleciały się po świecie. Psy wygrzewają się na słońcu, a kotka dopomina się o kota. W czasie szarych dni kurze i ,powiedzmy sobie wprost, bałagan w domu były prawie niewidoczne. Teraz wyjrzały i nie pozwalają spokojnie siedzieć z książką, czy gazetą w ręku. Czas wziąć się do roboty. Sprzątanie czeka. I to nie tylko takie po łebkach, ale gruntowne.

Jak wiosna, to wiosna. Trzeba też sprawdzić, czy w czasie zimy nie przybyło mi zmarszczek. Czy uśmiech do siebie i do ludzi jest prawdziwy, radosny, czy taki półgębkiem, bo tak należy pokazywać zadowolenie. Stanęłam przed lustrem i co widzę? Chyba tylu zmarszczek i tak głębokich w zeszłym roku jeszcze nie miałam. Od razu złapałam jakiś regenerujący krem i na wszelki wypadek nałożyłam sporą jego warstwę na skórę. Jak ma działać, to niech działa.

Z uśmiechem nie jest tak źle. Lubię się śmiać, lubię się uśmiechać do siebie i do ludzi. Nawet na swoje różne zachowania czasami spoglądam z uśmiechem.

Jestem osobą dojrzałą, w zaawansowanym wieku, ale przecież nie staruszką. Przychodzi mi do głowy myśl, że staruszkowie, to inni, nawet jeśli są w moim wieku. Ja nie.

12:37, kobietawbarwachjesieni
Link Komentarze (2) »
piątek, 15 marca 2013
Ćwiczenie, aby dojść do wprawy

 

 

Jestem dumna z siebie i z mojej nauczycielki. Z nauczycielki, bo umiała mnie nauczyć i miała dużo cierpliwości. Z siebie, bo jednak pojęłam i okazało się, że nie jest to wcale takie trudne, jak początkowo sądziłam. Teraz część tekstów będzie wzbogacana obrazkami. Przeskoczyłam następną trudność.

I to ja, która w roku 1946/47, gdy byłam małą dziewczynką, zastanawiałam się, czy gdyby było radio z głośnikiem, to czy przy drzwiach a nawet za nimi, byłoby słychać audycję radiową. (Ojciec jako jedyny we wsi miał radio słuchawkowe). A dziś proszę. Piszę na komputerze, korzystam z internetu i wciąż się uczę nowych rzeczy. Ale fajnie.

14:33, kobietawbarwachjesieni
Link Komentarze (7) »
 
1 , 2 , 3