RSS
wtorek, 30 czerwca 2015
Trudno się nudzić.

      Od soboty były u nas dzieci z moją córką, a ich babcią. Dziś pojechały na dwa dni do swojego domu. W piątek przyjeżdżają ponownie. Pewno znowu kilka dni pobędą u nas zanim pojadą w Bieszczady. Pięknie się bawią. Prawie ich nie słychać. Razem ze swoja babcią uzbierali trochę truskawek, porzeczek, jagódek i malin na deser dla mamy, która ich odwiedziła. To dla nich nowe doświadczenie, ponieważ obaj nie jedzą żadnych owoców. Dobrze, że przełamali się i spróbowali dotknąć jagódek na krzaczkach. O jedzeniu, oczywiście, nie było nawet mowy. Obaj mają zaburzenie integracji sensorycznej. Jeśli ktoś ma jakikolwiek pomysł na to, aby zainteresować moich prawnuków jedzeniem owoców, to będę wdzięczna za wszelkie podpowiedzi. W jedzeniu są kompletnie stereotypowi. jedzą to, co (z trudem) już poznali. Nie akceptują żadnych nowości. I tu chodzi o smak, o wygląd, o kolor itd. Chyba, że to są słodycze, z zaznaczeniem lodów.

      Moje zwierzaki (pies i kot) są już z lekka oswojone. Kot bez obawy wędruje na teren psa, a pies chyba zaakceptował kota, tym bardziej, że co i raz dostaje od niego łapką w łeb. Wygląda na to, ze kot zdominuje psa, a może już zdominował. Ja się do nich nie wtrącam. Wychodzę z założenia, że same muszą się "dogadać". Oczywiście dbam, żeby żadnemu nie stała się krzywda.

      U mnie czas szybko leci. Już mija 4-ty tydzień od operacji. Jeszcze dwa następne i nie będę musiała nosić pasa ortopedycznego, a zacznie się rehabilitacja.

     

19:41, kobietawbarwachjesieni
Link Komentarze (10) »
poniedziałek, 29 czerwca 2015
Szarość. Także w życiu.

Właśnie mija kolejny dzień. Robi się już lekki zmierzch. Kwiaty na tarasie i zieleń w oddali są już pełne szarości.

                           

Na drugim zdjęciu zachód slońca. Nie wiem czemu tak ciemny jest dół fotografii. Nie widać nawet czerwonych pelargonii, które fotografowane były przed sekundą z tego samego miejsca.

                           

Nie będę zajmowała się polityką. Nie chcę wpaść w pesymistyczne myślenie, które nigdy nie jest potrzebne, a które ostatnio wiąże się, niestety, z myślami.... Co dalej? Co jesień nam przyniesie? W jakim kraju przyjdzie nam żyć? Mam swój jeden głos i chociaż każdy głos jest ważny, to jeden niczego nie zmieni.

Moje dzisiejsze samopoczucie jest takie, jak te zdjęcia wstawione wyżej. Niby czerwony kolor kwiatów wygląda optymistycznie, ale nawet ta czerwień jest lekko przyszarzała. Jestem dziś wyjątkowo rozbita i niemrawa. Koleżanka już mnie pocieszyła, że to pogoda i zmiany w niej następujące. Podobno zbliża się do nas fala upałów do 37 stopni. Taka pogoda to dla mnie ciężka sprawa. Pas rehabilitacyjny przewiewny nie jest. Ale podobno człowiek różne pogody przetrzyma, tylko trzeba odpowiednio się na różne trudności nastawić.

Przepraszam za mój dzisiejszy nastrój. Mam nadzieje, ze jutro będzie lepiej.

18:50, kobietawbarwachjesieni
Link Komentarze (21) »
środa, 24 czerwca 2015
Kolejny dzień.

      Dziś poszłam z chodzikiem do sklepów. (ok. 1 km.) Spokojnie zrobiłam zakupy, wszystko zapakowałam do skrytki w chodziku, która jak się okazuje jest dosyć pojemna. Posiedziałam sobie chwilkę na ławeczce chodzika, wypiłam czekoladę koło cukierni, no i oczywiście poobracałam językiem ile się tylko dało. Co chwila przechodził ktoś znajomy, a mnie do pogawędek zapraszać mocno nie trzeba. Od razu zrobiło mi się raźniej na ciele i duszy. Wróciłam spokojnie do domu, czyli spaceru dziś miałam około 2 km. Jak na fakt, że od operacji kręgosłupa minęło dopiero 2 tygodnie, to nie jest to mało.

      W ogródku czerwono od truskawek, a ja nie mogę się schylać. Porzeczki dojrzewają. Kiedyś już bym działała. Kuchnia byłaby zastawiona słoikami, a dziś dobrze jak na stołeczku owoce zbiorę i do zamrażarki wrzucę. O żadnych dżemach i innych przetworach nie ma mowy. Będzie to, co zamrożę i to, co przyniosę ze sklepu.

22:21, kobietawbarwachjesieni
Link Komentarze (26) »
wtorek, 23 czerwca 2015
Szczęście - to chwila, stan ducha, czy coś jeszcze innego?

      Życie.

      Dziś zaczęłam się zastanawiać nad filozofią życia człowieka. Co sprawia, że człowiek jest szczęśliwy lub nie jest? Czy aktywne życie, pełne ruchu i nowych wrażeń jest podstawą do szczęścia? A czy siedzenie w domu i ograniczone poruszanie się po okolicy, to marazm? Jak szczęście znaleźć w sobie samej i co ważne, jak uświadomić sobie, że właśnie jestem szczęśliwa? Zdarza się przecież, że przypominam sobie jakąś chwilę, wydarzanie, obraz z przeszłości i myślę: - Jaka ja byłam wtedy szczęśliwa. Czy wtedy zdawałam sobie sprawę ze swojego szczęścia? A może nie. A może to, co dziś jest dla mnie trudne i nie dające należytej satysfakcji za kilka dni ocenię zupełnie inaczej.  

      A może szczęściem jest samo życie i wszystkie możliwości, które otwierają się przed nami Może szczęściem jest możliwość dokonywania różnych wyborów życiowych - ciekawych i zwyczajnych.

      Chyba do napisania tego dzisiejszego wpisu skłonił mnie mój sposób życia w ostatnim czasie. Skoncentrowana jestem na sobie, na swoim zdrowiu. Szwy po operacji kręgosłupa już są zdjęte, a ja staram się żyć możliwie normalnie. Chodzę z chodzikiem do sklepów. Załatwiam przy pomocy męża rehabilitację i przyzwyczajam się (z trudem) do różnych ograniczeń dotyczących wstawania z łóżka, schylania się itd. To są różne nowe chwile mojego życia.

      Może to szczęście?

23:40, kobietawbarwachjesieni
Link Komentarze (14) »
sobota, 20 czerwca 2015
Huśtawka...

      Chciałabym napisać, że świetnie się czuję, ze wszystko jest w porządku. A dziś moje samopoczucie nie jest w porządku. Świetnie było od mojego powrotu do domu ze szpitala, aż do dziś. Nawet mój mąż zapytany przez znajomych: - Jak się żona czuje? odpowiadał: - Lata po sklepach i robi zakupy. I to była prawda. Czułam się tak dobrze, ze czasami zastanawiałam się nad tym, czy to prawda, że ja dopiero kilka dni temu przeszłam operacje kręgosłupa, z wstawianiem implantu i z mocowaniem go śrubami.

      I nagle zmiana. Dziś cały dzień jestem niemrawa, jakaś wychłodzona i w dzień i w nocy. Pewno na samopoczucie wpływ ma niebagatelny i pogoda. A za oknem, gdyby nie zieleń i dojrzewające owoce, można by pomyśleć, ze to już jesień. Szaro, pochmurno, chłodno. Nie lubię, gdy jestem taki kapeć z upuszczonym powietrzem jak dzisiaj.

      Mam nadzieje, że jutro samopoczucie poszybuje do góry. Trzeba będzie jednak to samopoczucie trochę wesprzeć. Gdzie by tu lecieć na pogaduchy? Zastanowię się. Do jutra coś wymyslę.

21:55, kobietawbarwachjesieni
Link Komentarze (22) »
czwartek, 18 czerwca 2015
Poezja.

Cisza. Spokój . Nadzieja. Dziś niech piękna poezja Wyrazi to, czego słowa zwykłe wyrazić nie umieją.

21:40, kobietawbarwachjesieni
Link Komentarze (14) »
wtorek, 16 czerwca 2015
Ale dziś był piękny dzień.

      Dziś się pochwalę. A co tam. Pochwała nawet we własnym wykonaniu źle nie robi. Nawet można byłoby powiedzieć, ze robi dobrze, a nawet bardzo dobrze.

       Po pierwsze dopisała pogoda. To, akurat, nie zależało ode mnie, chociaż świat nagle  zaczęłam spostrzegać jako przyjazny i radosny. Było ciepło, ale nie upalnie. Po drugie wstąpiła we mnie energia, która spowodowała, że dzisiejszy dzień był zupełnie inny od wielu wcześniejszych dni. Ale po kolei.

      Rano wybrałam się z chodzikiem do sklepów odległych od mojego miejsca zamieszkania prawie kilometr. Leki wzięte rano wyłączyły dyskomfort, jakim jest darcie nogi. Ścisnęłam się pasem rehabilitacyjnym i poszłam pokazać jaka to ja dzielna jestem. Do sklepów doszłam, a nie dolazłam. Zrobiłam zakupy, pogadałam ze spotkanymi znajomymi i zadzwoniłam po męża. Przyjechał samochodem i zabrał mnie do domu. W domu zrobiłam szybki obiad i po odpoczynku sprzątnęłam zabałaganioną kuchnię. Myślę, że jak na fakt, że to dopiero 8 dzień po operacji kręgosłupa, to zrobiłam sporo.

      A na dworze słonko, truskawki dojrzewają, kiwi drobnoowocowe kwitnie, jaśmin kwitnie, borówka kamczacka ma już owoce. Cudo. Szkoda, ze zapachu jaśminu i smaku owoców nie mogę we wpisie pokazać.

                          

                          

                               

23:14, kobietawbarwachjesieni
Link Komentarze (20) »
niedziela, 14 czerwca 2015
Na razie....

Na razie ograniczam się jeszcze z wpisami. Nie komentuję także wpisów moich kochanych odwiedzających Blogerów (-ek). Przepraszam bardzo, ale nie mogę jeszcze zbyt długo siedzieć w jednej pozycji. Z każdym dniem jest lepiej, więc wkrótce, mam nadzieje, dojdę do formy.

Przez tę operację czuję się wyłączona z wcześniejszej aktywności nie tylko fizycznej, ale i intelektualnej. Świat się wokół mnie bardzo mocno skurczył. Dzień zaczyna się od leków, po czym następuje polegiwanie, próba, coraz bardziej udana, łażenia po mieszkaniu i po podwórku i wszystko od początku. Przy takim trybie życia nie bardzo mam nawet o czym pisać. Mam nadzieję, że taki stan zbyt długo nie potrwa, bo mnie samą już chwilami szlag trafia na taki marazm. Ale będzie dobrze już wkrótce. Jestem tego prawie pewna.

21:23, kobietawbarwachjesieni
Link Komentarze (16) »
sobota, 13 czerwca 2015
Próbuję dojść do formy.

      Nie napiszę nic na temat polityki, bo od wiadomości z kraju i ze świata odcięta byłam całkowicie przez tydzień. Nie, żebym wcześniej politykę komentowała często. W szpitalu to, co na zewnątrz, przestało do mnie docierać. Telewizor, co prawda w sali był. ale - po pierwsze -  za 1 godz. wyświetlania programu trzeba było zapłacić 2 zł. (niby drobiazg, ale...) -  Po drugie wszyscy leżący mieli trudności ze zwleczeniem się z posłania, a szafka, do której wkładało się monetę wisiała na ścianie pod telewizorem. Poza tym myśli chorych, w tym także moje, koncentrowały się na trudnościach, z którymi trzeba było sobie radzić na bieżąco. A trudności te dotyczyły podstawowych działań człowieka. Np. Jak przesunąć się choć parę milimetrów po posłaniu? Jak dowlec się do łazienki? Jak zjeść zupę stojącą na szafce nocnej, gdy leży się prawie bez ruchu na łóżku znajdującym się niżej. 

      No i rozmowy koncentrujące się na tym, co tu i teraz.

A oto sala na Oddziale Ortopedii na której leżałam. To łóżko z zielonym, zwiniętym ręcznikiem na poduszce jest moje. 

                                      

Korytarz z próbującą swoich sił w chodzeniu pacjentką.

                                              

18:32, kobietawbarwachjesieni
Link Komentarze (20) »
wtorek, 09 czerwca 2015
Po!

 

Wczoraj była operacja. Wszystko jest w porządku. Dziś jadę, żeby dowiedzieć się szczegółów. Jest bardzo dzielna, nie traci poczucia humoru. Wszystkich serdecznie pozdrawia i dziękuje za dobre myśli. Mam nadzieję, że wkrótce sama o wszystkim opowie.

                                                                                                         Siostra

10:39, kobietawbarwachjesieni
Link Komentarze (16) »
 
1 , 2