RSS
czwartek, 30 października 2014
Jeden z moich sposobów na nudę.

 Zabawa grafiką komputerową jest bardzo sympatyczna dla bawiącego się nią. Podejrzewam, że inaczej jest z oglądającymi te "dzieła". Jakieś kreski, kółka, gwiazdki. W zasadzie, co to jest? Właściwie trudno powiedzieć. To jest zabawa. Trochę inna niż amatorskie malowanie, haftowanie, czy na przykład rozwiązywanie krzyżówek, ale równie pasjonująca. Też trzeba myśleć, kombinować, próbować i do tego zdobywać wiedzę. Moja wiedza na temat grafiki jest znikoma, ale i tak daje mi dużo radości. Bardzo chętnie usiadłabym przed komputerem z jakimś nauczycielem i pod jego okiem chętnie poznałabym tajniki tej pracy. Na razie nie mam takich możliwości i próbuję sama. I tak jestem zadowolona, bo udaje mi się już zmieniać tło, obrzeża itd. A jak włączę sobie w czasie takich eksperymentów graficznych jeszcze jakąś przyjemną muzykę, to jest to już wtedy prawdziwy relaks.                                                                                         

16:16, kobietawbarwachjesieni
Link Komentarze (11) »
wtorek, 28 października 2014
Szukam......

 

               

Dzisiejszy wpis rozpoczęłam nostalgiczną melodią Ludwika van Beethovena Sonata księżycowa, bo i nostalgiczny jest dla mnie czas przed Wszystkimi Świętymi. Niby nic złego, dzięki Bogu, się u mnie nie dzieje, ale nastrój jest jesienno wspomnieniowy. Jeszcze ten zawalony dom w Katowicach i śmierć całej rodziny państwa Kmiecików - dziennikarzy. Oprócz nich była chyba jeszcze jedna osoba, która też poniosła śmierć w gruzach. A u nich cała rodzina. Młodzi, zdolni ludzie i malutkie dziecko, które jeszcze nie zdążyło poznać życia. Ano, podobno śmierć idzie obok nas, jak dziś powiedział na pogrzebie pan Durczok. Daje to do myślenia. Cieszmy się z życia, póki ono jest.

A ja po sporym namyśle doszłam do wniosku, że całe moje życie, to jest jedno wielkie szukanie. Najpierw szukałam pięknej miłości, później chyba  szukałam samej siebie, bo jak inaczej nazwać trwającą długo psychoterapię i zagłębianie się w swoje emocje, potrzeby i  pragnienia. Później nastąpiło poszukiwanie duchowości, a teraz na starość doszło do tego jeszcze poszukiwanie takiej metody leczniczej, aby dojść do zdrowia. Sporo tego szukania, jak na mnie jedną, ale też i moje życie obejmuje szmat czasu. Można w nim zmieścić wiele.

Wczoraj zostałam zawieziona samochodem na rehabilitację. W samochodzie był GPS. Jechałam, aby pomóc swoim nogom i biodrom, a zaintrygowana byłam zupełnie inną sprawą. Tym, jak działa GPS. Jadę i słyszę co chwilę: skręć za 40 metrów w prawo, później w lewo itd. Trwało to całą drogę, aż dojechaliśmy na miejsce. Wiem, że satelita, że namierza, ale takie prowadzenie, to dla mnie prawie cud. A kiedy jeszcze na koniec GPS poinformował nas, że w drodze towarzyszył nam pan Krzysztof Hołowczyc, to poczułam się jak moja ciotka, która oglądając pierwszy raz telewizję, miała ochotę zaglądać za pudło, aby sprawdzić, czy nikt tam nie stoi i nie nadaje. Po prostu nowoczesność mnie przerasta.

 

 

17:26, kobietawbarwachjesieni
Link Komentarze (16) »
niedziela, 26 października 2014
Takie sobie pogaduszki...

Oj krótkie zrobiły się dni. A będą jeszcze krótsze. Ale przestawianie czasu już za nami. To dziwne, ale ja takich zmian nie lubię. Już następnego dnia jest w porządku. Najtrudniejszy jest sam moment przestawiania czasu. (na gorsze bo ciemno, zimno i mokro). Na wiosnę jest inaczej. Dnia przybywa, trawki zaczynają się zielenić, przyroda budzi się do życia, a my razem z nią.

Wczoraj wręczana była Nagroda im. Wisławy Szymborskiej. Otrzymała ją Julia Hartwig. Lubię poezję, a ponieważ poezji tej poetki nie znałam, weszłam do internetu, aby chociaż kilka jej wierszy przeczytać. Okazuje się jednak, że należy zapoznać się przynajmniej z częścią twórczości, aby móc wyrobić sobie jakiś pogląd. Przeczytane wiersze nie zrobiły na mnie żadnego wrażenia. Jakby ich nie było. Nie jestem specem od poezji, więc nie mam co się mądrzyć. Poezja działa na moje uczucia i wrażliwość, albo nie. To tak, jak z muzyką. Jednej mogę słuchać prawie w nieskończoność, a od innej mnie odrzuca. Mam ulubionych poetów, ulubione powieści i ulubione utwory muzyczne.

Dzisiejszy dzień przeszedł bez żadnych fajerwerków. Obiad był wyjęty z zamrażarki i tylko podgrzany, więc robota żadna. A jutro jadę na rehabilitację kręgosłupa i bioder na jakiś specjalistyczny masaż manualny. Manualny, to według mnie ręczny. Ciekawe, czym on będzie się różnił od poprzednich. Ostatnio bardziej mi dokuczają biodra w czasie chodzenia, niż wcześniej. Nawet wyciągnęłam kule, aby je trochę odciążyć.

Zamyślam się i widzę siebie, jak sprawnie i dziarsko idę sobie ulicami Warszawy. Ludzie otuleni w ciepłe okrycia mijają mnie, nie oglądając się nawet. A ja idę, jakby to był piękny ciepły wiosenny dzień. Oglądam wystawy i co jakiś czas wchodzę do księgarni, aby zobaczyć co ukazało się ostatnio. Mijają mnie autobusy i tramwaje, a ja idę i jestem bardzo szczęśliwa.

Dobrze pomarzyć, ale może jeszcze tak będzie? Wojuję sama z sobą i nie tracę nadziei.

        

17:55, kobietawbarwachjesieni
Link Komentarze (4) »
sobota, 25 października 2014
Jutro pewno będzie lepiej.

Dziś w nocy zmieniamy czas z letniego na zimowy. Z jednej strony to dobrze, bo można będzie dłużej pospać. Jednak z drugiej strony więcej będzie ciemności w ciągu dnia, niż dotąd. Od razu zrobią się dłuższe wieczory i noc. A przecież słońce i jasność to energia.

Właśnie. A gdzie szukać energii u człowieka, który nagle poczuł i fizycznie i psychicznie, że robi się coraz bardziej stary? Już nie ten wzrok, już nie ten słuch i nagłe zamyślanie się o tym, co go jeszcze czeka. Gdzieś uleciały marzenia, coraz częściej nie chce się nic robić. Siedzenie jest jedyną dość wygodną pozycją. Poruszanie się po ulicy sprawiające trudność i najchętniej o kulach. Stagnacja.

I nowe zrywanie się do życia, do działania, wyrywanie się do świata, do ludzi. Huśtawka nastojów, związana z aktualnym samopoczuciem.

Wiem. Nawet bardzo stary człowiek może być pogodny i pełen optymizmu, ale mnie dziś jest smutno. Może to zbliżanie się Święta Zmarłych tak na mnie działa? Nie wiem.

Poniżej moja twórczość graficzna.

                   

         

18:44, kobietawbarwachjesieni
Link Komentarze (12) »
poniedziałek, 20 października 2014
Wiara...

Jestem wyraźnie rozczarowana faktem, ze nasi hierarchowie kościelni zajęli w Watykanie stanowisko fundamentalistyczne. Poza tym nagle do mnie dotarło, że to, co nam się wpaja prawie od urodzenia jest słowem nie pana Jezusa, a stanowiskiem ludzi KK. Jestem chyba hipokrytką, bo chodzę do kościoła, a moje myśli i to, co czuję, są jakby obok. Bliska jest mi wypowiedź naszego wybitnego aktora pana Stuhra, że jest osoba wierzącą, ale nie jest człowiekiem Kościoła. Ja jestem wciąż na etapie szukania i myślenia. Pewno byłoby mi łatwiej, gdybym znalazła kogoś z kim mogłabym porozmawiać o różnych moich wątpliwościach. Nie jest to jednak takie proste. Pewno ludzie wierzący bez żadnych wahań mają łatwiej.

22:43, kobietawbarwachjesieni
Link Komentarze (34) »
sobota, 18 października 2014
Bywa, że starość jest pełna ciepła i uczuć.

Dziś jakiś dziwny romantyzm odzywa się we mnie. Za oknami cisza. A we mnie brzmią jakieś akordy. Chyba wrażliwość muzyczną odziedziczyłam po moim ojcu, który cieszył się pięknem muzyki, lubił tańczyć, bawić się i lubił towarzystwo ludzi. Pamiętam przyjechali oboje z mamą do nas na święta Bożego Narodzenia i po Wigilii mój syn włączył płytę z muzyką Griega. Ojciec rozmarzył się i śpiewał. Do dziś słyszę ten Jego śpiew i widzę Jego rozmarzone oczy.

A to jest utwór, który wtedy leciał z płyty.

Jestem już starsza osobą, żeby nie powiedzieć starą. Gdy patrzyłam na swoja babcię, mamę ojca, widziałam tylko ich dorosłość i starość. Po prostu byli i tak powinno być. Czy ja kiedykolwiek myślałam, że stary człowiek może przeżywać miłość, radość, że ma jakieś pragnienia? Dopiero dziś widzę, że wtedy ogromnie byłam niedojrzała, choć już dorosła. Dziś wiem, że każdy człowiek, czy to młody, czy stary potrzebuje kochać i być kochanym, potrzebuje żyć pełnią życia, jeżeli to jeszcze jest możliwe i potrzebuje radości i pogody ducha. Uczucia nie opuszczają starych ludzi. Dowiedziałam się tego dopiero teraz, gdy już sama mam wiele lat na karku. Oczywiście uczucia są już spokojne, stonowane, ale za to obejmujące więcej sfer życia niż w młodości.

Niżej utwór Dojrzały człowiek śpiewany przez zespół Elektryczne Gitary. Wyraźnie tu słyszę głos bardzo miłego pana d-ra Sienkiewicza, który w tym zespole śpiewa.

17:45, kobietawbarwachjesieni
Link Komentarze (16) »
czwartek, 16 października 2014
Noga.

Nie lubię pisać o swoim zdrowiu i o różnych dolegliwościach, ale dziś zrobię wyjątek. Będzie to odstępstwo od reguły. Ale też i powód jest wyjątkowy.

Muszę jednak zacząć od początku. Ponad 9 lat temu miałam maleńki mikroudar, który poleciał mi na nogi. Oczywiście do żadnego szpitala się nie zgłosiłam, gdyż bylam przekonana, że to chwilowy problem. Ale okazało się, że problem nie był chwilowy, tylko trwał ponad 9 lat. Z jednej nogi objawy wkrótce ustąpiły, a druga niesprawna była do dziś. Była napięta, porażony nerw powodował przykurcz stopy, palców, kolana i biodra. Zaczęły się poważne kłopoty z kręgosłupem. Było mi bardzo trudno chodzić.

Wczoraj  byłam u doktora medycyny, który leczy lekami homeopatycznymi. Dostałam dwie porcje leku, które wzięłam wczoraj zgodnie z zaleceniem i dziś cały dzień palec mi nie fika i nie drze podłoża. Jestem jeszcze cała rozbita, noga jest dziwna, ale  nabrałam nadziei, że będzie dobrze. Piszę o tym, bo chcę podzielić się swoją radością.

Do mikroudaru nie zdawałam sobie sprawy z tego, jakim szczęściem jest możliwość swobodnego chodzenia. Nie wiem, jak będzie jutro i dalej, ale dziś jestem szczęśliwa. Przypomina mi się bajka o królewnie, którą jakiś pastuszek ubrał w bardzo ciasne buty, żeby ją przekonać, że jest  szczęśliwa, tylko tego szczęścia nie umie u siebie znaleźć. Czuję się tak, jak ta księżniczka. Dziś myślę, że dopóki człowiek sam nie doświadczy jakiegoś kalectwa, nie zdaje sobie sprawy z tego jak bardzo jest szczęśliwy. Cieszmy się tym, że żyjemy, że możemy poruszać się, chodzić, widzieć, słyszeć, myśleć. Cieszmy się z tego, co jest nam dane i dbajmy o swoje zdrowie, aby móc z niego jak najdłużej korzystać.

Wkrótce jadę do rehabilitanta manualnego, który ma mnie rehabilitować i nauczyć tego, jak mogę sobie sama jeszcze pomóc. To też zalecenie pani doktor.

I na koniec mojego dzisiejszego wpisu cytat o szczęściu.

Phil Bosmans

"Nie ma zbyt wiele cza­su, by być szczęśli­wym. Dni prze­mijają szyb­ko. Życie jest krótkie. W księdze naszej przyszłości wpi­suje­my marze­nia, a ja­kaś niewidzial­na ręka nam je przek­reśla. Nie ma­my wte­dy żad­ne­go wy­boru. Jeżeli nie jes­teśmy szczęśli­wi dziś, jak pot­ra­fimy być ni­mi jutro?"


23:17, kobietawbarwachjesieni
Link Komentarze (14) »
niedziela, 12 października 2014
Co się dzieje obok nas?

Jest niedziela wieczór. Nie chce mnie opuścić myśl o 42-letnim górniku, który pozostał w kopalni na doje. Sam pomógł koledze, a jemu nikt nie pomógł. Daleka jestem od osądzania innych. W sytuacji takiego strasznego zagrożenia dzieją się różne straszne rzeczy. Jestem myślami z tym człowiekiem, który przypuszczalnie zginął. Co myślał, co próbował robić? Co czuł? Jak w takiej sytuacji można nie zwariować i myśleć logicznie, chłodno i rozważnie, gdy ogarnia przerażenie i bezsilność. Straszne.

A dookoła spokój. Ludzie odświętnie ubrani odwiedzają kościoły, odpoczywają w domu, odwiedzają przyjaciół i znajomych. Cieszą się, żyją spokojnie, jakby wszędzie było bezpiecznie i nie było żadnych zagrożeń na świecie.

A ten bezpieczny świat tak blisko jest od dziejącej się tragedii. Jeden zjazd w dół. W ciemność, w upał, w kurz i w zagrożenie.

Przychodzi mi myśl, że skoncentrowani na swoim życiu i swoich sprawach może czasami nie dostrzegamy dramatów innych ludzi. A nawet jeżeli je dostrzegamy, to chyba nie potrafimy wczuć się w sytuację drugiego człowieka. Czy to źle? Nie wiem. Jest mi smutno.

19:25, kobietawbarwachjesieni
Link Komentarze (16) »
sobota, 11 października 2014
Niby nic, a jednak...

Ostatnio nie bardzo mam o czym pisać. Dzieje się dużo w polityce, w świecie, a nawet u moich znajomych. U mnie, wygląda na to że, czas się zatrzymał w miejscu. Z jednej strony, to bardzo dobrze. Po co czas ma pędzić i dokąd? Wpycha mi on lata na kark bez żadnego proszenia. Nie bierze pod uwagę faktu, że tych lat i tak mam już sporo i że coraz mocniej dają one o sobie znać.

Dzień do dnia podobny. Dziś, tak jak i wczoraj, rozglądałam się bez przerwy za jakimś miejscem do siedzenia, żeby odpoczęły mi nogi. Jedyna różnica, którą zauważyłam między wczorajszym, a dzisiejszym dniem, to ugotowany po południu bigos -  kwaśny, jak ocet siedmiu złodziei. A wszystko dlatego, że nie wypłukałam kapusty, bo żal mi było witaminek, które mogłyby się zmarnować. Teraz może się okazać, że wychrzanię bigos razem z witaminkami.

*****************************************************************************

Żeby jednak w moim wpisie nie zabrakło także treści o tak zwanych wyższych lotach, wstawiam ciekawe zdjęcie z Demotywatora, a pod zdjęciem zgodnie z propozycją wstawiam wiersz.

 

 Twórczość Leśmiana bardzo lubię i dlatego dziś zaczynam od wiersza tego poety. 

POETA

Zaroiło się w sadach od tęcz i zawieruch;

Z drogi! - Idzie poeta - niebieski wycieruch!

Zbój obłoczny, co z światem jest - wspak i na noże!

Baczność! - Nic się przed takim uchronić nie może!

Słońce - w cebrze, dal - w szybie, świt - w studni, a zwłaszcza

Wszelkie dziwy zza jarów - prawem snu przywłaszcza.

 

Rad Boga między żuki wmodlić - do zielnika,

Gdzie się z listem miłosnym sam jelonek styka!...

Świetniejąc łachmanami - tym żwawszy, im golszy -

Nie bez wróżb się uśmiecha do grabu i olszy -

I widziano w dzień biały tego obłąkańca,

Jak wierzbę sponad rzeki porywał do tańca!

A tak zgubnie porywać, mimo drwin i zniewag -

Zdoła tylko z otchłanią sprzysiężony śpiewak.

Żona jego, żegnając swój los znakiem krzyża,

Na palcach - pełna lęku do niego się zbliża.

Stoi... Nie śmie przeszkadzać... On słowa nawleka

Na sznur rytmu, a ona płochliwie narzeka

"Giniemy... Córki nasze - w nędzy i rozpaczy...

A wiadomo, że jutro nie będzie inaczej...

Wleczesz nas w nieokreślność... Spójrz - my tu pod płotem

Mrzemy z głodu bez jutra, a ty nie wiesz o tem!" -

Wie i wiedział zawczasu!... I ze łzami w gardle

Wiersz układa pokutnie - złociście - umarle -

Za pan brat ze zmorami... Treść, gdy w rytm się stacza,

Póty w nim się kołysze, aż się przeinacza.

Chętnie łowi treść, w której łzy prawdziwe płoną -

Ale kocha naprawdę tę - przeinaczoną...

I z zachłanną radością mąci mu się głowa,

Gdy ujmie niepochwytność w dwa przyległe słowa!

A słowa się po niebie włóczą i łajdaczą -

I udają, że znaczą coś więcej, niż znaczą!...

 

I po tym samym niebie - z tamtej ułud strony -

Znawca słowa - Bóg płynie - w poetę wpatrzony.

Widzi jego niezdolność do zarobkowania

I to, że się za snami tak pilnie ugania !

Stwierdza z zgrozą, że w chacie - nędza i zagłada -

A on w szale występnym wiersz śpiewny układa !

I Bóg, wsparty wędrownie o srebrzystą krawędź

Obłoku, co się wzburzył skrzydłami, jak łabędź -

Z łabędzia - do poety, zbłąkanego we śnie -

Uśmiecha się i pięścią grozi jednocześnie!



BOLESŁAW LEŚMIAN: WIERSZE



 
22:27, kobietawbarwachjesieni
Link Komentarze (15) »
poniedziałek, 06 października 2014
Wstawianie zdjęć

Wszystko było dobrze i nagle się popsuło. Nie mogę wstawić zdjęcia do bloga. Niby drobiazg, a irytuje. Prawda, ze moja amatorszczyzna jest przeogromna. Zupełnie nie rozumiem komputera i jego różnych ustawień. Potrafię tylko wykonać szereg mechanicznych kliknięć, które do tej pory obraz przenosiły do bloga. A tu kicha, bo coś zmienili. Pewno jakiś drobiazg, ale dla mnie ten drobiazg, to poważna sprawa.

Ale niespodziewanie specjalista od spraw komputerowych i dobry duszek w jednej osobie poprowadził mnie krok po kroku i znowu wiem, jak wstawiać zdjęcia. No i mogę się teraz pochwalić zdjęciami moich kwiatów, które już są przeniesione z tarasu do mieszkania.

21:05, kobietawbarwachjesieni
Link Komentarze (17) »
 
1 , 2