RSS
niedziela, 07 lipca 2013
Poezja...

Jest mi smutno i czuję się zagubiona w zawirowaniach życia. W niedomówieniach, w poczuciach winy i w ich braku.

Zamiast wpisu dziś będzie jedna zwrotka wiersza Cezarego Krzysztofa Buszmana, która w kilku poetyckich słowach wyrazi mój nastrój.

WPISANY W CIEBIE

Pragnę czasem w czasie się zgubić
Jak klucz, czy drogę - gubi się w lesie
Ale się boję, że nikt mnie nie znajdzie
I, że już z drogi mnie nie podniesie.

Żeby życie było takie proste... Ale niestety nie jest. To, co dziś wydaje się proste i oczywiste, jutro jest skomplikowane i niejasne. Wydaje mi się, że jeśli nie mogę powiedzieć, że znam drugiego człowieka, to przynajmniej mogę powiedzieć, że znam siebie i swoje reakcje. Ale dziś to także nie jest prawdą. 

Jestem zagubiona i pełna niepokoju. Kłębią się we mnie różne emocje, chwilami sprzeczne. Lubię czuć, że jestem w porządku sama z sobą i z ludźmi, a dziś nie mam pewności, czy w porządku jestem, ale też nie wiem, czy ten porządek w jakiś sposób sobie lub komuś zaburzyłam. Po prostu czuję brak ciepłej, życzliwej atmosfery, w której czuję się dobrze.

Ot ! Starszej pani zebrało się na marudzenie. Może niepotrzebnie włos dzielę na części.

 

20:23, kobietawbarwachjesieni
Link Komentarze (9) »
piątek, 05 lipca 2013

To, co dziś napiszę być może będzie bulwersujące.

Od dłuższego już czasu wielu Polaków i nie tylko, z niecierpliwością oczekuje kanonizowania Jana Pawła II. Padają pytania: Może to będzie już jesienią, a może bardziej prawdopodobny jest termin 8 grudnia. A ja zadaję sobie pytanie: Jakie to ma znaczenie? Gdy człowiek znajduje się już po drugiej stronie, Pan Bóg decyduje, czy człowiek jest świętym, czy też nie. Co tu mają do gadania ludzie? To dla wierzących. Dla niewierzących wszelka dyskusja na ten temat jest bezprzedmiotowa.

 

22:01, kobietawbarwachjesieni
Link Komentarze (11) »
wtorek, 02 lipca 2013
Jak ja to zrobiłam?

Następna próba wstawiania zdjęć. Udało mi się zdjęcia z telefonu przenieść do komputera. Jak ja to zrobiłam? Nie wiem. Ale się udało. Teraz spróbuję z komputera przenieść do bloga. Ale czy mi się uda? Znowu nie wiem. I co ciekawe? Robię to sama . Bez pomocy wnuczka.

A więc do roboty.

Niestety ta droga zaparła się i układa się w poprzek. jedyna zmiana jest taka, że wstawiłam ją z komputera, a nie prosto z telefonu.

Pewno jeszcze musi trochę wody upłynąć zanim ja nauczę się nowej rzeczy. Na razie idę zawracać głowę mojemu synowi. Mam nadzieję, że potrafi zrobić to, czego ja nie umiem jeszcze.

09:35, kobietawbarwachjesieni
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 01 lipca 2013
cd.

w poprzednim moim wpisie wkleiłam zdjęcie ulicy, którą idę lub jadę rowerem do domu. Ulica leży, bo nie udało mi się jej przekręcić.

Jak na razie idzie mi marnie. Stwierdzam, że robienie słoików na zimę, sprzątanie, nawet pisanie, to jest pestka w porównaniu ze wstawianiem zdjęć z telefonu. Od natłoku myśli rozbolała mnie tylko głowa.

Najpierw zaczął mi pomagać jeden wnuczek i dzięki niemu zdjęcie znalazło się w blogu. Później dostałam instrukcje jeszcze od drugiego wnuczka - informatyka, ale to, co dla niego jest po prostu zamierzonym klikaniem w drodze do celu, mnie kompletnie przerosło. Gdyby nie to, że nie chcę zaniżać własnej samooceny, to powiedziałabym, że jestem baranem może nie takim do kwadratu, ale jednak baranem jeśli chodzi o wiedzę informatyczną. Ponieważ jednak należę do ludzi, którzy łatwo się nie poddają, zabieram się za kombinowanie, jak wstawić następne zdjęcia. Ciekawe, co z tego wyjdzie.

Nic nie wyszło. Na dzisiaj starczy. Teraz biorę się za literaturę. Wyciągnęłam dwie książki:

Adam Jaronicki Komputer dla seniorów; i Osioł w okularach. Czyli jak przejrzeć na oczy.  To będzie w sam raz lektura dla mnie na dzisiaj.

21:17, kobietawbarwachjesieni
Link Dodaj komentarz »
Ciąg dalszy zdjęć.

Właśnie usiadłam do komputera, aby wkleić następne zdjęcia, tym razem zrobione już samodzielnie. Zobaczyłam w telefonie, że mój wnuczek tak poustawiał wszystkie programy, że nic chyba spaprać się już nie da. Słusznie wziął pod uwagę mój wiek, wzrok (W telefonie mam nie literki, a drobnicę do której potrzebna są okulary do bliży i jeszcze szkło powiększające.) i przewidywane moje możliwości.

No to zaczynam wklejać. Sama jestem ciekawa, co mi z tego wyjdzie. Może się uda, ja nabiorę ochoty do dalszych eksperymentów i będę następną starszą panią uczącą się mimo zaawansowanego wieku. Ta o której mowa w internecie ma 100 lat. Ja trochę mniej.

No to do dzieła.

19:35, kobietawbarwachjesieni
Link Komentarze (8) »
sobota, 29 czerwca 2013
Dodaję zdjęcie

Pierwszy raz wstawiam zdjęcie z telefonu komórkowego. Jestem z siebie bardzo dumna, że takie rzeczy jednak potrafię.

To jest moja śliczna koteczka. Dziś pogonił ją mój pies. Była bardzo wystraszona. Stres zagryzła puszeczką owoców morza i od razu się uspokoiła.

19:22, kobietawbarwachjesieni
Link Komentarze (12) »
piątek, 28 czerwca 2013
Co prawnusio może zdziałać.

Dzisiaj zadzwoniłam do mojej wnuczki i zapytałam, czy dzieciom smakuje sok truskawkowy, który im przesłałam, słodzony lekko ksylitolem, czyli cukrem brzozowym, . A na to moja wnuczka mówi: - Poczekaj. Dam Ci Leonka - I nagle słyszę dziecięcy głosik: - Babciu! Dziękuję ci za pysny socek -

Jakby mnie kto batem podciął. Już miałam ochotę stawać przy garach. Mieszać, wekować, pocić się przy gorącej kuchni. A przecież ten Leoś jeszcze nie tak dawno patrzeć nawet nie chciał na nowe potrawy, czy napoje. Miał kilka swoich dań, które tolerował, a reszta była be. - Zabelaj to - wołał, gdy postawiłam na stole coś nowego do jedzenia. Z Adasiem było trochę łatwiej, ale też miał kilka swoich ulubionych potraw i napojów i koniec. A tu nagle soczek jest pysny. Większej radości nie mógł mi sprawić.

Od razu dostałam wigoru do roboty. Jutro wnuczka ma zerwać mi jasne czereśnie, które niestety rosną bardzo wysoko. Znowu zrobię sok i trochę dżemu . Podobno przetwory z czereśni nie są tak smaczne jak te z truskawek, ale zobaczę. Może, w razie potrzeby, dodam trochę porzeczek, które też mam na działce. Kiedyś, gdy byłam małą dziewczynką, łaziłam po drzewach, jak kot. Co to był za problem zerwać wiśnie, nawet z tych najwyższych cienkich gałązek. Ale czasy się zmieniły. Dziś dobrze jak podniosę się z kucnięcia bez przytrzymywania się. I ja miałabym łazić po drzewach w swoich siedemdziesięciu siedmiu latach? Jeszcze po krześle na stół wchodzę, jak się biorę za mycie okien. Ale łażenie po drzewie, to nie łażenie po stole.

A w ogóle to życie jest piękne. Najwyraźniej to widać po takich słowach malucha.

22:55, kobietawbarwachjesieni
Link Komentarze (5) »
środa, 26 czerwca 2013
I o czym tu dziś pisać.

Właśnie dowiedziałam się, że mój blog robi się trochę monotonny i że trzeba go trochę ubarwić choćby zdjęciami. No więc wklejam.

21:10, kobietawbarwachjesieni
Link Komentarze (10) »
wtorek, 25 czerwca 2013
Dziś jest inny dzień niż wczoraj

Jak to dobrze, że wczorajszy dzień już minął i nastał nowy. Znowu wrócił spokój. Pomógł mi swoim dystansem do problemu i dobrą radą mój mąż. Sprawę wzięłam w swoje ręce i została załatwiona spokojnie, bez oskarżeń i agresji, czyli tak jak lubię. Oddycham z ulgą.

Podobno w każdym człowieku jest dobro i z tym się zgadzam, ale każdy człowiek inaczej podchodzi do tych samych spraw, inaczej reaguje nawet na zwykłe słowa i zachowania. Pewno do każdego trzeba mieć osobny kluczyk. Ale czy ja muszę mieć pęk kluczyków? Sama nie jestem ideałem. Mam wiele wad. Ale to moje wady. Mogą przeszkadzać moim najbliższym i znajomym, chociaż jak dotąd nikt z nich się nie skarży. Może się przyzwyczaili.

Nie umiem znaleźć właściwego miejsca dla siebie w wiszącej w powietrzu albo okazywanej sobie jawnie agresji. Tak mam, że nie lubię sprawiać ludziom przykrości, nawet wtedy gdy są wobec mnie nie w porządku. Ale czasami trzeba powiedzieć nie i zadbać o własny komfort psychiczny. Podobno, aby człowiek umiał się znaleźć w takich trudnych sytuacjach potrzebna jest nauka we wczesnej młodości, a nawet w dzieciństwie. - Dzieci powinny widzieć, jak się rodzice kłócą, ale też powinny widzieć, jak się godzą - powiedział kiedyś pewien znany psycholog. Chodzi o to, że uczą się życia z różnymi jego barwami. Moi rodzice się nie kłócili. Nazywali się zdrobniałymi pieszczotliwie imionami, czasami na siebie pocholerowali i to wszystko.

Czyli, krótko mówiąc, właśnie wczoraj i dzisiaj przerobiłam jedną z lekcji, których nie przerobiłam w przeszłości. Pewno czeka mnie jeszcze niejedna. Takie jest jednak życie, że człowiek się uczy do późnej starości i jeszcze nie wiadomo, czy nie umiera głupi.

15:10, kobietawbarwachjesieni
Link Komentarze (8) »
poniedziałek, 24 czerwca 2013
Jak to się stało...

Dziś jestem zła. Jak naiwne dziecko, a nie dojrzała kobieta dałam się wmanipulować w bardzo niewygodną dla mnie sytuację. Nie chcę o niej opowiadać, żeby się nie wkurzać na siebie jeszcze bardziej.

Manipulacja występuje w życiu każdego człowieka, ale mając już pewne doświadczenia życiowe mogłabym być osobą bardziej przewidującą, iż mnie się to zdarzyło. Dlaczego tak jest, że chwilami tracę potrzebną czujność i pozwalam innym przejmować pałeczkę w sytuacjach, które później obracają się przeciwko mnie? Głupia chyba nie jestem, ale niestety naiwna jak dziecko i czasami chyba uległa i nielubiąca się przeciwstawiać. Tyle już zrobiłam, aby się uniezależnić, a tu łup. Ale ja sobie poradzę. To tylko następna lekcja, którą trzeba przerobić i wyciągnąć odpowiednie wnioski. Ale dopóki tej niewyjaśnionej sytuacji nie rozwiążę, to jestem z lekka rozedrgana, niezadowolona i zła.

 

22:49, kobietawbarwachjesieni
Link Komentarze (5) »