RSS
czwartek, 22 marca 2018
Cisza i spokój.

Wiem, że rehabilitacja i ćwiczenia fizyczne są bardzo ważne dla człowieka mającego problemy z nogami, ale bardzo ważne jest też prawidłowe ustawienie stóp w czasie chodzenia. Dlatego dziś pojechałam do specjalistycznej przychodni Foot Medica w Warszawie, gdzie miałam profesjonalnie przebadane nogi przez bardzo sympatyczną i jednocześnie kompetentną panią fizjoterapeutę. Do domu przywiozłam już nowe wkładki, zrobione na miarę. Teraz będę przyzwyczajała do nich nogi. Różnica w chodzeniu jest bardzo duża, szczególnie w sandałach, w których mam wklejoną korygującą pelotę.

Żeby nie zanudzić moich przemiłych Czytelników, nie będę się rozpisywała o samym badaniu i wykonywaniu wkładek. Ważne, że wkładki są bardzo dobrze dopasowane. Ważna jest także sama diagnoza, która wyszczególnia, jak obciążone są nogi w czasie chodzenia a w szczególności jak rozłożone są naciski na stopy. Dowiedziałam się, że wciąż mam lekki niedowład prawej stopy i że to jest już nie do naprawienia. Można tylko wspomóc nogę ćwiczeniami no i wkładkami.

Do domu wróciłam tak bardzo zmęczona i obolała po podróży, że nie jestem pewna, czy dzisiaj będzie prysznic przed spaniem. Pewno tylko trochę się ochlapię  i dam nura do wygrzanego łóżeczka. Mam nadzieję, że sny będą optymistyczne i kolorowe, czego i Wam wszystkim życzę.

22:27, kobietawbarwachjesieni
Link Komentarze (18) »
środa, 21 marca 2018
Nie wiem, co dziś napisać.

Najpierw sprawozdanie z leczenia nóg. Już trochę mogę włączać palce stóp do chodzenia. Nie jest to pełny zakres, ale już stopa przewija mi się od pięty aż do czubków palców. Jeszcze trudno mi uwierzyć, że mogę stawać i trochę chodzić na całej stopie, ale to już jest fakt. Oczywiście, nic nie dzieje się samo. Przede wszystkim pan Jurek wie doskonale, które mięśnie trzeba poruszyć i jak. Palce stóp trochę się buntują i próbują podwijać się pod spód, jak do tej pory, ale już widzę, że jakoś oboje z panem Jurkiem poradzimy sobie z nimi.

W domu rano po wstaniu z łóżka od kilku dni systematycznie ćwiczę. Włączam płytę z której słychać głos pana Jacka Paszkowskiego, który prowadzi ćwiczenia metodą Feldenkraisa.  Jedna strona płyty - to około 50 minut ćwiczeń. Później dokładam do tego kilka minut ćwiczeń z jogi leczniczej. A wieczorem już w łóżku będę dziś słuchała głosu z płyty zatytułowanej - Wizualizacje ciała i ich aktualizacje.

Jak widać efekty rehabilitacji to aż się chce sięgać po dodatkowe materiały do ćwiczeń. Do tej pory byłam leczona przede wszystkim przez lekarzy. Lekarze dawali mi zastrzyki z botoksu w chorą nogę. Ten botox musiałam wcześniej kupić bez zniżki w aptece. Takie zastrzyki miały obezwładnić nerwy w nodze i spowodować, że nie będą już przykurczały palców stopy. Nie mogę jednak powiedzieć, że po botoxie poprawił mi się komfort chodzenia. Ten komfort zaczyna mi się wolniutko dopiero teraz.

Jutro jadę na badanie stóp i po wkładki. Badanie podobno trwa 1,5 godziny, później się trochę czeka i z gotowymi wkładkami dopasowanymi do nóg wraca się do domu. Sama jestem ciekawa jak one wyglądają i na czym polega ich pomoc. Czy bardzo unoszą one stopę, czy tylko doklejane są do gotowców różne podkładki? Jutro wszystkiego się dowiem.

17:21, kobietawbarwachjesieni
Link Komentarze (14) »
poniedziałek, 19 marca 2018
Jutro jadę.

Dzisiejszy wpis będzie krótki, bo jest już prawie dwudziesta druga, a ja jutro jadę do Warszawy na rehabilitację.

Najpierw się pochwalę. Wznowiłam poranną gimnastykę i nie jest to jakieś fikanie nogami, czy machanie rękami, tylko profesjonalne ćwiczenia, wykonywane rano po wstaniu z łóżka. Włączam płytę z ćwiczeniami, w których wykorzystana jest metoda Feldenkraisa. Ćwiczenia prowadzi specjalista - pan Jacek Paszkowski. To, co teraz napiszę, zabrzmi jak żart. Tych ćwiczeń wykonanych przeze mnie do tej pory jest na razie 2. Słownie - dwa. Ale jestem pełna zapału. Każde z ćwiczeń trwa około godziny. Polecenia są proste i wytłumaczone łopatologicznie.Np; Połóż się na plecach. Głęboko oddychaj. Zegnij w kolanie nogę lewą, stopę postaw na podłodze. Prawą nogę unieś do góry itd. itd. Ćwiczenia są łatwe i proste jak konstrukcja cepa, a mnie męczą się mięśnie i czekam z niecierpliwością na polecenie. Teraz wyprostuj nogi i odpocznij.

Poza tym aplikacja w telefonie mierzy mi kroki i spalone kalorie. Dziś w czasie chodzenia spaliłam tych kalorii 6. Dużo! Prawda?

Jutro pewno pan Jurek znowu mnie opitoli za zbyt małą ilość ćwiczeń, ale ja widzę już maleńką różnicę w chodzeniu. Coraz częściej zdarza mi się w czasie chodzenia włączać do chodu także palce prawej nogi. A jak do tego dojdą jeszcze profesjonalne wkładki, dobrze wykonane na podstawie wcześniejszego badania to może w końcu zacznę chodzić tak, jak kiedyś. Wkładki będą robione w czwartek.

Teraz idę do wanny i pod kołderkę, a wszystkim moim przemiłym Czytelnikom życzę kolorowych pięknych snów.

22:14, kobietawbarwachjesieni
Link Komentarze (8) »
Jutro jadę.

Dzisiejszy wpis będzie krótki, bo jest już prawie dwudziesta druga, a ja jutro jadę do Warszawy na rehabilitację.

Najpierw się pochwalę. Wznowiłam poranną gimnastykę i nie jest to jakieś fikanie nogami, czy machanie rękami, tylko profesjonalne ćwiczenia, wykonywane rano po wstaniu z łóżka. Włączam płytę z ćwiczeniami, w których wykorzystana jest metoda Feldenkraisa. Ćwiczenia prowadzi specjalista - pan Jacek Paszkowski. To, co teraz napiszę, zabrzmi jak żart. Tych ćwiczeń wykonanych przeze mnie do tej pory jest na razie 2. Słownie - dwa. Ale jestem pełna zapału. Każde z ćwiczeń trwa około godziny. Polecenia są proste i wytłumaczone łopatologicznie.Np; Połóż się na plecach. Głęboko oddychaj. Zegnij w kolanie nogę lewą, stopę postaw na podłodze. Prawą nogę unieś do góry itd. itd. Ćwiczenia są łatwe i proste jak konstrukcja cepa, a mnie męczą się mięśnie i czekam z niecierpliwością na polecenie. Teraz wyprostuj nogi i odpocznij.

Poza tym aplikacja w telefonie mierzy mi kroki i spalone kalorie. Dziś w czasie chodzenia spaliłam tych kalorii 6. Dużo! Prawda?

Jutro pewno pan Jurek znowu mnie opitoli za zbyt małą ilość ćwiczeń, ale ja widzę już maleńką różnicę w chodzeniu. Coraz częściej zdarza mi się w czasie chodzenia włączać do chodu także palce prawej nogi. A jak do tego dojdą jeszcze profesjonalne wkładki, dobrze wykonane na podstawie wcześniejszego badania to może w końcu zacznę chodzić tak, jak kiedyś. Wkładki będą robione w czwartek.

Teraz idę do wanny i pod kołderkę, a wszystkim moim przemiłym Czytelnikom życzę kolorowych pięknych snów.

22:12, kobietawbarwachjesieni
Link Komentarze (8) »
niedziela, 18 marca 2018
Nie wiem, co się dzieje.

Napisałam tekst i dowiedziałam się, że jest jakiś błąd i nie można tekstu wydrukować. Próbuję jeszcze raz.

Gdy pada deszcz i jesień czmycha z sadu,
Gdy pada na me czoło smutku cień,
Gdy pada chleb bez przerwy masłem na dół,
A pełny los nie pada w pusty dzień...
Uśmiecham się, to mogę robić zawsze,
Nim dni łaskawsze przyjdą – uśmiecham się.

Uśmiecham się do moich smutnych myśli,
Uśmiecham się do szarych, nudnych spraw
I wraca smak – smak ciepłych słońcem wiśni,
Co został hen, za morzem czarnych kaw...
Do marzeń mych, co się na wietrze chwieją
Co dzień, z nadzieją, pierwsza uśmiecham się!

A więc i ty
Uśmiechnij się do swoich smutnych myśli,
Uśmiechnij się do szarych, smutnych dni,
Najlepszy sen na jawie ci się wyśni,
bo wielka moc w uśmiechu szczerym tkwi...
Do ludzi – tych, co nigdy się nie śmieją
Co dzień, z nadzieją, pierwsza uśmiechnij się...

Wojciech Młynarski 

18:50, kobietawbarwachjesieni
Link Komentarze (8) »
Wyglądam przez okno - słońce.

Słońce za oknem i zero stopni. Wyszłam się przejść. Oczywiście, wzięłam z sobą komórkę, a w komórce krokomierz miał mi mierzyć ilość zrobionych kroków. Pospacerowałam trochę. Nawet mi się nieźle szło, ale ilość tych kroków nie była oszałamiająca. Zaledwie 308. Ale zawsze to już coś. Przy okazji sprawdziłam, czy bardzo rozładowuje mi się telefon. Owszem. Rozładował się trochę. I to jest problem, bo podobno rozładowuje się także bateria. Ja się na  tym zupełnie nie znam, ale tak mówi specjalista, czyli mój zięć. Wobec tego raczej nie będę korzystała z krokomierza zainstalowanego w telefonie. Chyba, że sobie jakiś tani kupię jako osobny gadżet. Podobno można dostać taki już za 30 złotych. Muszę się jednak zastanowić, czy jest mi on potrzebny. Gdyby mierzył spalone przy okazji chodzenia kalorie, to miałoby to sens, bo mam 19 kg. nadwagi w stosunku do wagi z dalekiej przeszłości, czyli gdy miałam 20 lat.To były czasy. Jeść mogłam wszystko i bez ograniczeń, a ważyłam 53 kg. No, ale dużo i szybko chodziłam i byłam młodą i pełną energii dziewczyną, a nie mocno starszą panią, jak dziś. Ale jak się tak tej młodej Marysi dziś przyjrzę, to widzę, że naiwna była ogromnie, nieśmiała i zarozumiała jednocześnie. Można powiedzieć, że głupota była jej cechą podstawową. Dziś nie jestem już tą samą Marysią. Zdobyta wiedza i doświadczenie życiowe dały mi większą pewność siebie, ale też i ostrożność w wyrażaniu różnych moich ocen. Jeśli tęsknię za czymś z dalekiej przeszłości, to do energii i możliwości młodego człowieka.

18:22, kobietawbarwachjesieni
Link Komentarze (6) »
Wyglądam przez okno - słońce.

 

Słońce za oknem i zero stopni. Wyszłam się przejść. Oczywiście, wzięłam z sobą komórkę, a w komórce krokomierz miał mi mierzyć ilość zrobionych kroków. Pospacerowałam trochę. Nawet mi się nieźle szło, ale ilość tych kroków nie była oszałamiająca. Zaledwie 308. Ale zawsze to już coś.  ?Przy okazji sprawdziłam, czy bardzo rozładowuje mi się telefon. Owszem. Rozładował się trochę. I to jest problem, bo podobno rozładowuje się także bateria. Ja się na tym zupełnie nie znam, ale tak mówi specjalista, czyli mój zięć. Wobec tego raczej nie będę korzystała z krokomierza zainstalowanego w telefonie. Chyba, że sobie jakiś tani kupię jako osobny gadżet. Podobno można dostać taki już za 30 złotych. Muszę się jednak zastanowić, czy jest mi on potrzebny. Gdyby mierzył spalone przy okazji chodzenia kalorie, to miałoby to sens, bo mam 19 kg. nadwagi w stosunku do wagi z dalekiej przeszłości, czyli gdy miałam 20 lat.To były czasy. Jeść mogłam wszystko i bez ograniczeń, a ważyłam 53 kg. No, ale dużo i szybko chodziłam i byłam młodą i pełną energii dziewczyną, a nie mocno starszą panią, jak dziś. Ale jak się tak tej młodej Marysi dziś przyjrzę, to widzę, że naiwna była ogromnie, nieśmiała i zarozumiała jednocześnie. Można powiedzieć, że głupota była jej cechą podstawową. Dziś nie jestem już tą samą Marysią. Zdobyta wiedza i doświadczenie życiowe dały mi większą pewność siebie, ale też i ostrożność w wyrażaniu różnych moich ocen. Jeśli tęsknię za czymś z dalekiej przeszłości, to do energii i możliwości młodego człowieka.

18:12, kobietawbarwachjesieni
Link Komentarze (4) »
sobota, 17 marca 2018
Błąd.

Po przeczytaniu wiadomości o tym, że Tomasz Komenda siedział w więzieniu 18 lat jako niewinny człowiek wstrząsnęło mną. Trudno to sobie nawet wyobrazić. Najpierw skatowany został w czasie przesłuchania, jak wyczytałam w internecie, a później skazany na 25 lat więzienia.

Dalej czytam, ze zaczęto się przyglądać uważnie innym długoletnim wyrokom, które nie do końca są prawidłowo udokumentowane.

Ciarki przeleciały mi po grzbiecie. Od czego zależy wolność lub osadzenie w więzieniu człowieka? Jak taki niewinny człowiek w więzieniu się czuje? Co myśli, jak spędza czas? Czy ma nadzieję na jakąkolwiek zmianę wyroku? Co z jego zdrowiem fizycznym i psychicznym? I to wszystko się dzieje  w świetle prawa.

Wszędzie mogą trafiać się błędy, ale nie w takich sprawach. Jak może walczyć o swoje uwolnienie niesłusznie skazany człowiek? Same znaki zapytania

Zastanowiłam się, jak ja bym się czuła w takiej sytuacji? Brrrrrrrr! Straszne. Horror.

21:49, kobietawbarwachjesieni
Link Komentarze (10) »
czwartek, 15 marca 2018
Znowu zima? A tak już chce się wiosny i ciepła.

Znowu zapowiadają zimę. Ma ona trwać do pierwszych dni kwietnia. Dla mnie zima to przede wszystkim zimowe buty, w których źle mi się chodzi. W ostatni wtorek, gdy już wracałam z Warszawy, z rehabilitacji, zadzwoniłam do męża, żeby podjechał po mnie samochodem możliwie blisko sklepów, przy których będę, bo każdy krok był dla mnie bolesnym wyzwaniem. Podwinięte pod spód palce mimo nałożonej pod nie podkładki dały mi mocno popalić. Z trudem dolazłam w Warszawie do przystanku i później do pociągu. W domu też nie było lepiej.

Poza tym spierdzielona proteza dolna nie pozwala mi normalnie gryźć, toteż więcej łykam, niż gryzę. A nową protezę na ZUS mogę zrobić dopiero za 5 lat. Same wygody.

No ale nie ma co narzekać. Lepiej pewno nie będzie, i trzeba żyć z tym, co jest, chociaż wciąż  szukam wszędzie pomocy. O zaakceptowaniu problemów, nie ma mowy. O polubieniu jeszcze bardziej.

Zaczynam myśleć, że taką cenę płaci się za życie na stare lata i że na to nie ma już żadnego sposobu. Co nie znaczy jednak, że się poddaję i wpadam w marazm. Cały czas pracuje mi głowa i myśli przelatujące lotem błyskawicy próbują znaleźć wyjście z tej trudnej sytuacji. Przekopałam większość interesujących mnie informacji dotyczących leczenia takich problemów, jak moje w internecie. Gdybym chciała podać lekarzy, u których szukałam pomocy, to powstałaby całkiem pokaźna lista profesorów, docentów i innych lekarzy różnych specjalności. Przede wszystkim ortopedów, neurologów itd.

A może tak nagrzeszyłam w swoim życiu, przelatuje mi przez głowę, że jeszcze przed odejściem w zaświaty, muszę za nie odpokutować.

Na zakończenie coś optymistycznego, czyli piękna, spokojna, wyciszająca muzyka.

Jonasz Kofta - Jak pięknie by mogło być.

11:09, kobietawbarwachjesieni
Link Komentarze (26) »
poniedziałek, 12 marca 2018
Myślę....

Emocje. Myśli. Słowa. Nie czuję się pewnie, gdy spotykam się z agresją słowną, gdy ktoś zalewa mnie potokiem słów pełnych żalu i oskarżeń. Już kiedyś chyba pisałam, że w wielu trudnych sytuacjach czuję się jak osiołek na arenie. Z trybun słychać okrzyki, ktoś rzuca w osiołka papierowymi strzałami, a osiołek siedzi sobie spokojnie i wącha kwiatki. Nie należę do wojowników. Jeśli potrafię walczyć, to o kogoś, w czyjejś sprawie, ale nie w swojej. Sama natychmiast przyglądam się, czy człowiek zarzucający mnie oskarżeniami nie ma racji. Czuję jego emocje i nie potrafię poczuć mocno gruntu pod nogami. Sama się zastanawiam, jak to jest. Przecież przeżyłam już wiele lat, byłam na psychoterapiach, a nie potrafię zadbać o swoje dobre samopoczucie w sytuacjach konfliktowych. Przychodzi mi do głowy, że mój sposób wyrażania myśli jest podporządkowany temu, aby z jednej strony zrozumieć człowieka, a z drugiej, aby mu nie sprawić przykrości oskarżeniami. A sama w momentach, gdy to do mnie skierowane są oskarżenia - głupieję i tracę pewność siebie.

Czemu o tym piszę? Bo po napisaniu lepiej widać, o co chodzi? Być może ma to związek także z moimi problemami z chodzeniem. żeby dobrze chodzić, trzeba czuć pod nogami twarde podłoże - ziemię, a ja chyba nie do końca ją czuję. I chociaż lewitowanie to nie moja bajka, to w czasie chodzenia moje stopy nie całe mają kontakt z podłożem.

23:41, kobietawbarwachjesieni
Link Komentarze (18) »